Stanął obok mnie i również gapił się w jego stronę.
- To jest... mój były chłopak.
- Co on tutaj robi?
- Nie wiem.
Luke zaczął iść w naszą stronę. Harry objął mnie w talii i przyciągnął bliżej siebie.
- Widzę że znalazłaś sobie nowego kochasia. - powiedział wrednie się uśmiechając.
- On nie jest moim chłopakiem, Luke.
- On Cię tak podnieca że robisz się cała mokra i chodzisz w jego ciuchach?
- Nie powinno Cię to interesować dlaczego chodzę w jego ciuchach..
Luke się zaśmiał. Harry cały czas się nie odzywał tylko stał i słuchał o czym rozmawiamy.
- Robiliście to już czy właśnie chcieliście to zrobić?
- Przestań! - wykrzyknęłam.
- Co przestań? Ja nic nie robię. - znowu się zaśmiał pod nosem. - A ty? Wyruchałeś ją już czy jeszcze się nie bzykaliście? - zwrócił się do Harry'ego.
Harry nie wytrzymał. Puścił mnie, podszedł do Luke'a i uderzył go w twarz tak, że ten wylądował na ziemi. Uklęknął koło niego i zaczął go gwałtownie bić. Podbiegłam do nich i pociągnęłam Harry'ego za ramię.
- Harry, przestań!
Nie przestawał. Uderzał go w twarz, bił w brzuch...
- Harry, przestań! Nie warto.
Wciąż nie przestawał.
- Harry, zrób to dla mnie. Proszę, przestań. Boję się.
Odpuścił. Wstał i stanął przede mną. Patrzył mi się przez chwilę prosto w oczy.
- Nie bój się. Przepraszam. - powiedział i mnie mocno przytulił.
W tym samym czasie Luke jakimś cudem zdołał wstać. Przewracał się na boki jakby był pijany.
- Jesteście siebie wart. A ty suko, jeszcze tego pożałujesz! - powiedział i odszedł.
Harry cały czas trzymał mnie blisko siebie. Czekaliśmy aż zniknie nam z pola widzenia i weszliśmy do domu.
- Czego on chciał? - powiedział ze złością.
- Nie wiem. Nie widziałam go od pół roku.
- Nie boisz się już?
- Nie.
- Przepraszam. Nie chciałem Cię wystraszyć.
- Jest w porządku. Idę się przebrać.
Było już późno więc postanowiłam że od razu ubiorę piżamę.
Umyłam się i zeszłam na dół do salonu ale Harry'ego tam już nie było. Szukałam go wszędzie. Myślałam że wyszedł ale jego buty i marynarka były. Postanowiłam że pójdę już spać. Na pewno się gdzieś schował.
Poszłam do mojego pokoju i co zobaczyłam? Harry'ego! Spał sobie w moim łóżku. Chciałam wyjść i iść spać do pokoju gościnnego.
- Gdzie idziesz? - powiedział Harry.
Odwróciłam się i zobaczyłam to.
- Spać.
- Czemu nie w swoim łóżku?
- Bo jest zajęte...
- Masz łóżko dwuosobowe a nawet większe...
- No i?
- Chodź.
- Dobranoc. - powiedziałam i wyszłam z pokoju.
Nagle Harry złapał mnie za rękę i odwrócił w jego stronę. Jak on tak szybko wstał i tutaj poszedł?
- Chodź. - powiedział i pociągnął mnie w stronę mojego łóżka. Zapomniałam powiedzieć że był w samych bokserkach!
Położyliśmy się twarzami do siebie. Patrzeliśmy się tak na siebie przez jakiś czas. Potem zamknęłam oczy i chciałam zasnąć.
- Jesteś słodka kiedy śpisz.
Otworzyłam oczy i popatrzyłam się na Harry'ego. On się tylko uśmiechał.
- Dzięki. - powiedziałam i znowu zamknęłam oczy.
- Nie mogę w to uwierzyć że nasi rodzice się spotykają. Jak wezmą ślub to będziemy rodzeństwem.
- Myślisz że się pobiorą? - zapytałam go.
- Nie wiem. A ty?
- Chyba tak. Lubią się.
- Masz jakieś rodzeństwo?
- Tak, brata.
- Starszy czy młodszy?
- Starszy o rok.
- Ja mam siostrę. Jest starsza ode mnie o dwa lata. Ma na imię Gemma (czyt. Dżemma).
- Mój brat ma na imię Tom.
- Thomas?
- Nie, po prostu Tom.
- Dlaczego nie Thomas?
- Nie wiem. Zapytaj się mojego taty.
- Jak się pobiorą to im współczuję.
- Dlaczego?
- Czwórka bachorów do wychowania...
- Przepraszam? Bachorów? Tom ma dziewiętnaście lat a ja osiemnaście. A ty i Gemma ile macie?
- Ja mam dziewiętnaście a Gemma dwadzieścia jeden lat. Ok, może nie jesteśmy bachorami ale i tak im będzie ciężko z czwórką dorosłych dzieci.
- Może trochę...
- Nie chcę żeby się pobierali.
- Co? Dlaczego?
- Będziemy wtedy rodzeństwem.
- To źle?
- Nie chcę być twoim bratem.
- Dzięki. Miło mi to słyszeć... - odwróciłam się plecami do Harry'ego.
- Nie o to mi chodziło.
- Nie? To o co? - teraz leżałam na plecach, głową skierowana w jego stronę.
- Nie wiem jak Ci to powiedzieć...
- To pomyśl.
Harry pochylił się nade mną. Patrzeliśmy sobie w oczy przez kilka sekund i nagle mnie pocałował. Całował mnie delikatnie ale z czasem bardziej dziko i namiętniej. Zaczął całować moją szyję.
- Harry. - powiedziałam cicho.
On dalej całował moją szyję wchodząc coraz wyżej, znów spotykając moje usta. Odepchnęłam go od siebie.
- Harry, co ty do cholery robisz? Zwariowałeś? Będziemy prawdopodobnie rodzeństwem!
- Nie wiadomo.
Odwróciłam się plecami do niego. On objął mnie w talii i tak zasnęliśmy.
***
Obudziły mnie głosy dochodzące z kuchni. Harry'ego już nie było obok mnie.
Zeszłam na dół przecierając oczy.
- Hej. - powiedziałam wchodząc do kuchni.
- Dzień dobry. - powiedzieli chórem Harry, jego mama i mój tata.
Czekaj, co? Co oni tu robili? Przecież mieli być u tej koleżanki Anne.
- Co wy tu robicie? Miało was nie być.
- Tak ale wróciliśmy w nocy bo się źle czułam. - powiedziała Anne.
- Lepiej się już czujesz? - zapytałam.
- Tak. Nie martw się.
Nie martw się? Martwię się! Martwię się o to czy nasi rodzice widzieli jak razem spaliśmy. Mam nadzieję że nie!
Harry znowu robił naleśniki, ja poszłam się przebrać a tata i Anne siedzieli w salonie i rozmawiali o czymś.
Zeszłam na dół przecierając oczy.
- Hej. - powiedziałam wchodząc do kuchni.
- Dzień dobry. - powiedzieli chórem Harry, jego mama i mój tata.
Czekaj, co? Co oni tu robili? Przecież mieli być u tej koleżanki Anne.
- Co wy tu robicie? Miało was nie być.
- Tak ale wróciliśmy w nocy bo się źle czułam. - powiedziała Anne.
- Lepiej się już czujesz? - zapytałam.
- Tak. Nie martw się.
Nie martw się? Martwię się! Martwię się o to czy nasi rodzice widzieli jak razem spaliśmy. Mam nadzieję że nie!
Harry znowu robił naleśniki, ja poszłam się przebrać a tata i Anne siedzieli w salonie i rozmawiali o czymś.
***
Jedliśmy śniadanie w milczeniu. Anne i tata co chwilę patrzyli się na siebie potem na nas i tak w kółko. Harry bez przerwy się na mnie gapił. To było irytujące. Nie zwracałam na to większej uwagi. Byłam skupiona na jedzeniu.
- Słyszałem że miałaś dzisiaj koszmary. - odezwał się mój ojciec.
- Ja? - nie wiedziałam o co mu chodzi. Przecież dzisiaj nie miałam żadnych koszmarów.
- Tak ty. Gdy weszliśmy do twojego pokoju dzisiaj w nocy zobaczyliśmy was razem. Harry powiedział że miałaś koszmar.Tak, teraz już wszystko wiem. Miałam takie przeczucie że nas widzieli. Dzięki bogu Harry powiedział że miałam koszmary. Tom też zawsze ze mną śpi gdy je mam.
- Aaa, no tak. Zapomniałam o nich. - uśmiechnęłam się.
- Co Ci się śniło? - zapytał znowu.
- Nie chcę o tym rozmawiać. Dziękuję. - powiedziałam i wstałam. Zabrałam swój talerz i włożyłam go do zmywarki. Poszłam do swojego pokoju aby się położyć.
Leżałam tak długo, aż zasnęłam.
"- Powiedz mi, kochanie, kto jest twoim królem?
Ja nic nie powiedziałam. Tylko tam siedziałam i czekałam aż to zrobi.
- Zapytałem Ciebie o coś. Odpowiedz mi!
Dalej nic nie mówiłam. Nawet się nie ruszałam.
- Zapytałem, kto jest twoim królem?
-T...ty, panie.
- Miło mi to słyszeć. A teraz przepraszam Cię ale muszę się Ciebie pozbyć...
- Zostaw ją!
Nagle pojawił się on.
- Nie podchodź bliżej bo ją zabije!
Przyłożył mi broń do głowy. Bałam się. Strasznie się bałam. Zaczęłam się pocić. Nagle zrobiło mi się tak gorąco. Bałam się.
- Powiedziałem nie podchodź!
Nie słuchał się. Podchodził do nas coraz bliżej wyciągając coś z tylnej kieszeni spodni.
- Jeszcze jeden krok i ją zabiję!
Podchodził jeszcze bliżej. Wyciągnął rękę z tą rzeczą przed siebie.
Usłyszałam tylko jeden głośny strzał. Nie czułam broni przy mojej głowie. Popatrzyłam się do tyłu a on tam leżał.
Tajemniczy bohater zaczął odwiązywać mnie od krzesła. Chwycił moją rękę i pobiegł do..."
Podskoczyłam na łóżku. Myślałam że dostanę zawału serca.
- Przepraszam. - powiedział Harry i zaczął zbierać kawałki rozbitego kubka z ziemi. - Zrobiłem Ci herbatę bo chyba masz gorączkę. Zrobię nową.
- Nie mam gorączki.
- Ale jesteś cała rozpalona.
- Nie ważne.- Miałaś koszmar?
- Tak ale to jest nie ważne.
- Co Ci się śniło?
- Nic.
- Podobno rozmowa pomaga...
- Nie w tym przypadku.
Wstałam z łóżka i podeszłam do półki po papier. Przyklęknęłam przy rozbitym kubku i zaczęłam wycierać rozlaną herbatę.
- Pod umywalką w kuchni powinny być śmiatka i łopatka. Możesz po nie zajść? - zapytałam Harry'ego.
- Jasne. - powiedział zbierając kawałki naczynia, które ułożył w kupkę. Wyszedł z pokoju z garścią pełną mojego ulubionego kubka.
Posprzątaliśmy dość szybko. Nasi rodzice pojechali gdzieś do miasta. Świetnie, znowu zostaliśmy sami...
Postanowiłam że zadzwonię do Olivii, mojej kuzynki.
- Halo?
- Cześć, Olivia.
- Oo, cześć Ellie. Co tam u Ciebie?
- Nie za dobrze.
- Dlaczego? Coś się stało?
- Tak znaczy nie. - westchnęłam - Tak...
- No to opowiadaj bo się martwię!
- Poczekaj chwileczkę. Zaraz do Ciebie zadzwonię. - powiedziałam i się rozłączyłam.
Szłam w stronę drzwi wyjściowych, chcąc na zewnątrz porozmawiać z kuzynką. Nie chciałam żeby Harry słyszał naszą rozmowę.
- Gdzie idziesz? - powiedział Harry wychodząc z salonu.
- Przed dom. - otworzyłam drzwi.
- Po co? - dopytywał się.
- Porozmawiać z kuzynką bo ma problemy. - wyszłam z domu zamykając za sobą drzwi.
Jeszcze raz zadzwoniłam do Olivii i wytłumaczyłam jej wszystko. Jak się zaczęła moja przygoda z Harry'm.
- Elena, on Cię kocha! - wykrzyczała cała podekscytowana Olivia do słuchawki.
- Nie prawda.
- Jestem pewna że Cię kocha!
- Masz na myśli jak siostrę? Tak, masz rację. Kocha mnie jak siostrę.
- Siostrę się całuje?
Nic nie odpowiedziałam tylko lekko westchnęłam.
- No właśnie. Widzisz? Zakochał się w tobie.
- Nie, to nieprawda! Wymyślasz sobie głupoty i próbujesz mi je wmówić ale Ci się nie uda!
- Elena, otwórz oczy! Przypomnij sobie jeszcze raz co się wydarzyło między tobą a Harry'm. Przemyśl to i daj mi rację bo ją mam.
- Nie, nie masz! Chciałabym go nigdy nie poznać. Może moje życie byłoby wtedy lepsze? Nie mam ochoty rozmawiać, pa. - rozłączyłam się i zaczęłam płakać.
Wbiegłam do domu ignorując Harry'ego.
- Elena, zaczekaj!
Rzuciłam się na moje łóżko i zaczęłam płakać jeszcze bardziej. Harry pobiegł za mną. Uklęknął przede mną.
- Elena, przepraszam. Przepraszam że mnie poznałaś. Przepraszam że tutaj jestem. Przepraszam że zepsułem Ci życie. Przepraszam. Nie chciałem. - powiedział i wyszedł.
Słyszał? Podsłuchiwał jak rozmawiałam przez telefon? Ja nie chciałam. Nie chciałam tego powiedzieć. Dlaczego to zrobiłam? Nie chciałam...
Popłakałam jeszcze trochę i postanowiłam porozmawiać z Harry'm. Zeszłam na dół. Nie było go tam. Zauważyłam że nie ma jego butów. Na pewno wyszedł. Boże, co ja zrobiłam?
Wybiegłam z domu. Chciałam go poszukać i przeprosić.
U niego w domu go nie było. Szukałam wszędzie. Nie miałam już pomysłów gdzie by mógł być.
Byłam w krótkim rękawku a było na prawdę zimno. Czułam że zaraz będzie padał deszcz jak to w Londynie ale nie chciałam przestać go szukać. Pomyślałam że może już wrócił. Chciałam iść do domu. Nagle zaczęło padać. Zaczęłam iść szybkim krokiem. Padało coraz mocniej.
Jakiś samochód zatrzymał się obok mnie. Ktoś otworzył drzwi.
- Wsiadaj. - powiedział chłopak z czarnymi włosami.
Nie chciałam. Przecież go nie znałam.
- Nie bój się. Nic Ci nie zrobię. Wsiadaj.
Poddałam się. Wsiadłam. Wydawał się na miłego chłopaka.
- Jestem Zayn. - powiedział mulat.
- Elena.
- Fajne imię.
- Dzięki. Twoje też.
Po jakichś dziesięciu minutach byliśmy już na miejscu. Tylko nie wiem co to za miejsce.
- Gdzie my jesteśmy? - zapytałam Zayn'a.
- To jest nasz dom. Często się tu spotykamy.
- Kto to jest my?
- Ja i moi znajomi. Zaraz ich poznasz.
- Nie chcę. Możesz mnie odwieźć do domu, proszę?
- Jak przestanie padać. Chodź, wysuszysz się.
Zayn wysiadł z auta. Po chwili myślenia zrobiłam to samo.
Zayn otworzył drzwi i wpuścił mnie pierwszą. Gdy weszłam wszyscy się na mnie dziwnie gapili. Było tam trzech chłopaków.
- Chłopaki, to jest Elena. - powiedział mulat wchodząc do środka.
- Hej. - powiedziałam cicho. Nagle podszedł do mnie jeden z chłopaków.
- Cześć, jestem Liam a to są Niall i Louis. Miło mi Cię poznać.
- Hej. - powiedzieli Niall i Louis chórkiem.
- Chcesz się czegoś napić albo coś zjeść? Zrobię Ci może herbatę, co? - kontynuował Liam.
- Nie, dziękuję.
- Usiądź. Czuj się jak u siebie w domu. - dodał i wyszedł do jakiegoś innego pomieszczenia.
- Dziękuję. - usiadłam obok Niall'a na na kanapie.
Minęło pół godziny. Deszcz padał już trochę mniej. Rozmawiałam z chłopakami o różnych rzeczach.
Zayn wyszedł do jakiegoś pomieszczenia.
- Stary, chodź do nas. Nie siedź tam sam. - zawołał i wrócił z Coca-Colą i chipsami.
Słyszałam jak ktoś szedł do nas. To pewnie jakiś znajomy tej czwórki, z którą tu siedziałam.
Gdy pojawił się w drzwiach myślałam że to jakiś żart. Gapiliśmy się na siebie przez parę sekund. Nagle wybiegł z domu. Wstałam i zaczęłam biec za nim.
- Harry! Harry czekaj! Przepraszam.
Usiadł na jakimś murku przy ich domu. Podeszłam do niego.
- Przepraszam. - pojedyncze łzy zaczęły spływać po moim policzku. - Harry, przepraszam. Nie chciałam tego powiedzieć. Po prostu się wtedy zdenerwowałam. Przepraszam.
Stałam przed nim i płakałam. On podpierał łokcie o kolana. Twarz miał schowaną w dłoniach.
- Harry, przepraszam.
Nie wiedziałam co mam zrobić. Stałam tam i go przepraszałam. Nie odzywał się. Nic nie mówił.
Nagle wstał, podszedł do mnie i bez słowa mnie przytulił.
- Przepraszam. - powiedziałam jeszcze raz bardzo cicho.
Przytulił mnie jeszcze mocniej. Czułam się trochę lepiej ale wciąż okropnie. Płakałam cały czas.
- Nie płacz. - chłopak mnie puścił i otarł kciukiem łzy, które spływały po moim policzku.
- Przepraszam. - nie wiem czemu cały czas powtarzałam to słowo. Było mi przykro, bardzo przykro.
- Nie przepraszaj. Rozumiem Cię. Przepraszam. Nie będę tobie już przeszkadzać. - powiedział i zaczął iść w stronę skąd przyszliśmy.
- Harry! - zawołałam go. On natychmiast się odwrócił w moją stronę. - Pocałuj mnie. - nie wiem co mi odbiło.
Harry powoli zaczął się do mnie zbliżać. Deszcz zaczął znowu padać. Pocałował mnie. Zrobił to tak jakby miał być koniec świata. Słyszałam jak Liam, Niall, Louis i Zayn gwiżdżą, biją brawo...
***
- Gdzie wy byliście? - zapytali się nasi rodzice jednocześnie, z czego ja i Harry się zaśmialiśmy. Ciekawe kiedy wrócili.
- Na spacerze. - odpowiedział Harry.
- W taką pogodę? Tak ubrani? Nie jest wam zimno? Zrobię wam herbaty. - mama Harry'ego nie przestawała mówić a raczej gadać...
- Nie trzeba, dziękuję. - powiedziałam i poszłam na górę.
Przebrałam się z mokrych ciuchów i wysuszyłam włosy. Zeszłam na dół. Harry i mój tata oglądali telewizje w salonie. Anne robiła kolacje.
- Mam w czymś pomóc? - zapytałam wchodząc do kuchni.
- Możesz nakryć do stołu. - Anne się uśmiechnęła jak to miała w zwyczaju.
Jedliśmy w spokoju. Ja i Harry cały czas wymienialiśmy się spojrzeniami i zachowaliśmy się trochę dziwnie. Nie chcieliśmy żeby nasi rodzice coś zauważyli. Oni się na nas gapili jak na głupich...
Po zjedzeniu kolacji ja i Anne poszliśmy spać a tata i Harry oglądali telewizje.
Zasnęłam myśląc o tym co się dzisiaj wydarzyło i co się wydarzy jutro...
________________________________________________________________________
Wynagrodzę wam to jakoś. Nie wiem jak ale na pewno coś wymyślę. Może dodam jutro dwa rozdziały albo jeden bardzo długi? Nie wiem jeszcze.
Jeszcze raz bardzo przepraszam!
Jeśli macie jakieś pytania, kierujcie je tu:
http://ask.fm/askme69x
Jeśli chcecie się ze mną skontaktować prywatnie, piszcie tu:
styles.love69@gmail.com
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Dziękuję ♥ + Przepraszam!
megaa rozdział ! czekam na nastepny ! <3
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo!
UsuńNastępny powinien pojawić się dzisiaj w nocy. x
Świetny !
OdpowiedzUsuńBardzo mi sie podobają sny Eleny . Są takie ... Tajemnicze :)
Tak, są tajemnicze ale w którymś rozdziale Elena opowie kto jest w tych snach. :) x
Usuń