czwartek, 8 sierpnia 2013

Rozdział 5

*z perspektywy Harry'ego*



- Wróciłam! - usłyszałem głos Eleny.
Gdy weszła do pomieszczenia była wyraźnie zdziwiona. Nagle wszyscy się na nią rzucili. Po przywitaniu się poszła gdzieś i wróciła przebrana w śliczną sukienkę. Wyglądała na prawdę dobrze.
Usiadła naprzeciwko mnie. Cieszyłem się że będę miał ją na widoku.
Każdy o czymś rozmawiał oprócz Eleny. Gemma czasami do niej zagadywała. Nie mogłem odlepić od niej wzroku. W pewnym momencie ona spojrzała na mnie. Patrzyliśmy sobie w oczy. Miała takie błękitne i piękne oczy. Chyba się zawstydziła bo odwróciła wzrok ode mnie.
- Czemu nie rozmawiacie? -zapytała moja mama.
Myślałem że Elena odpowie ale tak się nie stało.
- Elena jest myślami całkiem gdzie indziej. - wiem że nie powinienem. Byłem wkurzony że zadaje się z Zayn'em. Postanowiłem się trochę z nią podrażnić. Miałem nadzieję że Gemma zacznie krępującą dla Eleny rozmowę.
- Czy to znaczy że poznałaś jakiegoś fajnego chłopaka? - dziękuję siostrzyczko. - No opowiadaj jaki on jest? Jak ma na imię? Ładny?
Czułem że Elena jest zawstydzona i wkurzona na mnie.
- No, poopowiadaj trochę o nim. Jaki on jest? - dziewczyna zaraz nie wytrzyma. Wiem to.
- Przepraszam. - wstała od stołu i pobiegła chyba do jej pokoju.
Wygrałem ale nie czułem się z tym dobrze. Wręcz przeciwnie. Mogłem sobie odpuścić. Cóż, już jest za późno.
Po jakiejś godzinie wszyscy poszli. Zostałem tylko ja, Gemma, Tom i rodzice.
Wszyscy poszli spać. Gdy szedłem do swojego pokoju chciałem zobaczyć czy wszystko ok z Eleną.
Zapukałem ale nie dostałem odpowiedzi. Otworzyłem drzwi i wychyliłem głowę. Zobaczyłem jak dziewczyna leży w sukience i butach. Wyglądała jak śpiąca królewna. Zaśmiałem się cicho. Była piękna.
Rozebrałem jej buty. Pogrzebałem trochę w jej szafie i znalazłem jakieś dresy i koszulkę. Zdjąłem delikatnie sukienkę z dziewczyny i ubrałem jej wcześniej znalezione ubrania. O dziwo się nie obudziła. Położyłem ją wygodnie na łóżku i przykryłem kołdrą. Źle dzisiaj postąpiłem. Mam nadzieję że to się nie powtórzy.



*z perspektywy Eleny*



Obudziłam się. Była dziewiąta rano. Wstałam z łóżka. Zobaczyłam na biurku dokładnie poskładaną sukienkę, którą miałam wczoraj na sobie oraz buty, stojące obok biurka. Spojrzałam w lustro, które znajduje się na drzwiach szafy. Miałam na sobie koszulkę i dresy. Kto mnie przebrał i jak to zrobił że się nie obudziłam? Dziwne.
Zeszłam na dół. Wszyscy jedli śniadanie.
- Dzień dobry. - powiedziałam zaspana. Wszyscy mi odpowiedzieli "dzień dobry" albo "hej".
Dosiadłam się do stołu.
- Ellie, może pójdziemy do centrum handlowego? - powiedziała Gemma gdy myłyśmy naczynia.
Powinnam być zła na nią za wczoraj? Nie wiem. Chyba nie. Przecież to nie jej wina.
- Jasne. - uśmiechnęłam się do niej.
- Super. Harry nas zawiezie, ok?
- Może się przejdziemy? - zaproponowałam.
- Nie chce mi się. Autem jest wygodniej i szybciej. Ubierz się zaraz jedziemy.
Ubrałam się na luzie. Nie chciało mi się kupować ciuchów. Nawet torebki nie wzięłam. Nie miałam zamiaru siedzieć cały czas w domu z wiecie kim i chciałam poznać Gemmę. Tylko dlatego się zgodziłam.
Siedziałam w samochodzie z Harry'm. Czekaliśmy aż Gemma łaskawie do nas dołączy.
- Ładnie wyglądasz w bieliźnie. - Harry spojrzał na mnie i się uśmiechnął.
Czyli to on mnie przebrał? Świetnie. Właśnie tego się spodziewałam.
- Dlaczego to zrobiłeś?
- Pomyślałem sobie że niewygodnie jest spać w sukience i butach na obcasach.
- Skąd ty to możesz wiedzieć? Spałeś tak kiedyś?
- Nie ale mogę spróbować jak mi pożyczysz sukienkę. - znowu się uśmiechnął. Ugh, jak ja tego nienawidzę.
- Sorry. - powiedziała Gemma wchodząc do auta.
-Nie ma sprawy. To dokąd panie sobie życzą?

Przez całą drogę Harry co chwilę patrzył się na mnie przez przednie lusterko. Jechaliśmy dwadzieścia minut. Były straszne korki. Gdy dojechaliśmy myślałam że zabiję Gemmę.
- Harry, chodź z nami. - ugh.
- Po co nam Harry? Na pewno ma ważniejsze sprawy do załatwienia. Chodź. - pociągnęłam Gemmę w stronę wejścia.
- Pomoże nam przy wybieraniu ciuchów czy coś. Chodź braciszku.
Modliłam się żeby się nie zgodził.
- Z wielką chęcią. - wyszczerzył się jak głupi.
Nie, nie, nie, nie, nie!
Chodziliśmy po różnych sklepach. Ja tylko oglądałam ciuchy i pomagałam Gemmie. Harry stał przy wejściu i opierał się o szklane drzwi. Bawił się telefonem. Wiedziałam że cały czas patrzy się w moją stronę. Co on ode mnie chciał? To było irytujące. Wyobraź sobie że pomagasz koleżance wybierać ładne ciuchy a osoba, którą najchętniej byś udusiła obserwuję Cię cały czas.
- Gemma! - odwróciłam się. Zobaczyłam jak chyba jakaś jej koleżanka się z nią wita.
Podeszłam do nich.
- Kate, to jest Elena. - powiedziała Gemma.
- Hej. - powiedziałyśmy w tym samym czasie.
- Dzień dobry pani.
- Ooo, pan Styles. No proszę, proszę. - Kate jest chyba najlepszą przyjaciółką Gemmy. Tak wygląda.
- Może wy sobie pogadacie bo się dawno nie widziałyście a my gdzieś pójdziemy. - słucham? O czym on mówił? Dziewczyny mają sobie gadać a ja mam z Harry'm gdzieś iść? No chyba nie.
- Świetny pomysł. - czemu Gemma zawsze musi być taka radosna i zgadzać się ze wszystkim?
- Miło było Cię poznać, Elena.
- Nawzajem. - Kate jest nawet fajna.

Wyszliśmy z Harry'm przed budynek.
- No to pa. - powiedziałam i chciałam iść do domu.
- Czekaj. Mieliśmy gdzieś iść.
- Razem? Nigdzie nie idę! Do widzenia.
Chciałam się odwrócić i kontynuować spacer do domu ale Harry mnie zatrzymał. Przerzucił mnie sobie przez ramię. Co za bezczelny idiota!
- Puszczaj mnie! - biłam go w plecy ale nie odpuszczał.
Byliśmy w centrum miasta! Boże, jaka siara...
- Harry puść mnie!
Podeszliśmy do jego samochodu. On go otworzył i posadził mnie na miejscu pasażera. Gdy zamknął drzwi i odszedł chciałam uciec. Zamknięte. Zablokował mi drzwi? Nie, no coraz lepiej.
Gdy usiadł na miejscu kierowcy zaczęłam się po nim wydzierać.
- Harry, otwórz te cholerne drzwi!
- Jesteś słodka jak się złościsz.
Myślałam że zaraz nie wytrzymam. Gdybym była Hitlerem już dawno bym zabiła Harry'ego sto razy. Jak można być tak egoistycznym?
Odpalił samochód i ruszył do... gdzie my w ogóle jedziemy?
- Gdzie jedziemy?
- Jeśli mam być porywaczem nie mogę Ci tego zdradzić.
On sobie chyba żartuje!
- Świetnie. Teraz jesteś porywaczem, za chwilę staniesz się gwałcicielem a potem przemienisz się w seryjnego morderce. Taki masz plan?
- Gwałciciel? Jaka chętna. - wielki, ogromny banan pojawił się na jego twarzy.
- Zboczeniec.
- To ty pierwsza powiedziałaś że chcesz żebym był gwałcicielem.
- Nie chcę!
On się tylko zaśmiał. Nie pamiętam kiedy ostatnio byłam tak zdenerwowana.

Jechaliśmy dość długo. Wyjechaliśmy poza miasto. Wjechaliśmy w jakiś las. Zaczęłam się trochę bać. Miałam nadzieję że Harry nie jest gwałcicielem i nie pracuje dla żadnej mafii. Moja wyobraźnia czasami jest niemożliwa do zrozumienia. Gdyby Harry był gwałcicielem już dawno by mnie zgwałcił. Wjechaliśmy bardzo głęboko w las.
- Jesteśmy. - powiedział zatrzymując się.
- Gdzie jesteśmy? - nie odpowiedział.
Wysiadł z samochodu. Podszedł do mnie, otworzył mi drzwi i pomógł wyjść. Ten las był taki...mroczny? Jak z jakiegoś horroru.
- Harry gdzie do cholery jesteśmy?
- Chodź. - złapał mnie za rękę. Normalnie to bym ją teraz wzięła ale się bałam.
Wyszliśmy z lasu i ukazał mi się niesamowity krajobraz. Jeziorko, obok niego stał jakiś domek. Parę metrów od domku stało duże drzewo. Było inne jak te w lesie. Było takie...przyjazne? Nie wiem jak to określić. Wszędzie rosły kolorowe kwiaty. To przepiękne miejsce otaczał mroczny las. Jeszcze nigdy takiego czegoś nie widziałam.
- Tu jest pięknie. - powiedziałam zachwycona.
- Chodź. - Harry splątał nasze palce. Szliśmy małą dróżką w stronę jeziorka.
Usiedliśmy na piasku. To była taka malutka plaża. Harry zerwał jakiś niebieski kwiatek i włożył mi go za ucho.
- Słodko wyglądasz. - uśmiechnęliśmy się do siebie.
- Dziękuję.
- Wiesz, pierwszy raz kogoś tu przyprowadziłem. To jest moje miejsce. Jesteś pierwszą osobą, która tu była od wielu lat. Oczywiście nie licząc mnie.
- Tu jest przepięknie.
Siedzieliśmy przytuleni do siebie. Było tak romantycznie. Oczywiście nie zapomniałam o tym co zrobił wczoraj i że mnie tu zabrał wbrew mojej woli ale nie chciałam o tym myśleć. Nie chciałam zepsuć nam humoru.
- Przepraszam. - powiedział nagle Harry. Dobrze wiedziałam o co mu chodziło.
Nic nie powiedziałam tylko wtuliłam się w niego mocniej. On mnie pocałował w włosy.
Zaczęło robić się ciemno. Nie zwracaliśmy uwagi na czas. Świetnie. Pewnie nas rodzice ochrzanią.
- Harry, jedziemy już?
- Chcesz już iść?
- Nie chcę ale już jest późno.
Chłopak wstał i podał mi rękę. Podciągnął mnie do góry. Staliśmy teraz oko w oko. Patrzeliśmy sobie w oczy. Nienawidzę tego momentu. Jego oczy są takie hipnotyzujące. Byłam w nie tak wpatrzona że nie zauważyłam że Harry zbliżył nasze twarze do siebie. Pocałował mnie. Oddałam pocałunek. Przez chwilę nie myślałam. STOP! Elena, co ty robisz?! Przecież jesteś z Zayn'em! Co się ze mną dzieje? Co ten chłopak ze mną robi? Wystarczy że słyszę jego imię i całe moje ciało przechodzą dreszcze. "Harry..."
"Odkleiłam" się od niego.
- Przepraszam. - powiedziałam i pobiegłam w stronę samochodu. Harry podążył za mną.
- Elena!
- Zostaw mnie!
- Co się stało?
- Nie zbliżaj się do mnie! - pojedyncza łza spłynęła po moim policzku. - Otwórz auto.
Jak powiedziałam tak zrobił. Otworzył auto a ja od razu do nie wskoczyłam.
Zdezorientowany chłopak również wsiadł do samochodu. Od razu odjechał. Nie odzywaliśmy się przez całą drogę.


***


- Gdzie wy byliście? - zaatakowała nas Gemma gdy weszliśmy do domu.
- Chodziliśmy po mieście. - odpowiedział Harry i poszedł na górę.
- Idę spać. Dobranoc. - powiedziałam i poszłam do mojego pokoju.
Wzięłam prysznic i przebrałam się w piżamę. Położyłam się do łóżka. Zasnęłam od razu.



*z perspektywy Gemmy*



Gdy skończyłyśmy nasze zakupy poszłam razem z Kate przed centrum handlowe. O dziwo nie było tam samochodu Harry'ego. Dzwoniłam do Harry'ego i Eleny ale nie odbierali. Kate poszła do domu. Ja wzięłam taksówkę i też pojechałam. Czekaliśmy przez resztę dnia aż wreszcie przyjadą.
Usłyszałam podjeżdżający samochód. Popatrzyłam się przez okno i zobaczyłam naszych zgubów, wysiadających z auta. Gdy weszli do domu od razu na nich naskoczyłam.
- Gdzie wy byliście?
- Chodziliśmy po mieście. - powiedział obojętnie mój brat i poszedł na górę.
- Idę spać. Dobranoc. - powiedziała Elena i również podążyła na górę.
Dziwne. Harry nigdy nie lubił chodzić po mieście. A Elena od wczoraj wydawała się być obrażona na Harry'ego. Co oni kręcą? Nie wierzę że spacerowali sobie po mieście i to tak długo. Wydawali się być obrażeni na siebie. Pokłócili się? Ale o co? Co się tu dzieje? Za dużo jak na jeden dzień.


*z perspektywy Eleny*


Wstałam, umyłam się, ubrałam, zrobiłam śniadanie, jadłam.
- Dzień dobry. - do kuchni weszła radosna Gemma.
- Hej. - uśmiechnęłam się do niej.
- Jak się spało?
- Dobrze, a tobie?
- Wspaniale. - przysiadła się do mnie do stołu.
- To dobrze. - jadłam dalej.
- Co robiliście wczoraj?
- Przecież Harry Ci wczoraj powiedział.
- Kłamał.
- Nie prawda.
- Harry nie lubi chodzić po mieście. Ty byłaś na niego wkurzona. Teraz jesteście źli na siebie nawzajem.
Kurde, co miałam jej powiedzieć? Nie powiedziałabym jej prawdy.
- Nie jesteśmy na siebie źli i nie byłam wkurzona na Harry'ego.
- Dzień dobry. - do kuchni wszedł zaspany pan Styles.
- Hej. - powiedziała Gemma, ja się nie odezwałam.
Chłopak wyciągnął coś z lodówki i dosiadł się do nas. Nie rozmawialiśmy, nie patrzeliśmy się na siebie. Nawzajem udawaliśmy że nas tu nie ma. Gemma się na nas dziwnie patrzyła.
- Wy coś kręcicie. - powiedziała.
- Nic nie kręcimy. Już Ci to tłumaczyłam.
- Gdzie wczoraj byliście?
- Jezu, Gemma. Byliśmy na mieście. Tak ciężko to zrozumieć? - wkurzył się Harry i wstał. Poszedł do salonu oglądać telewizje. Ja wciąż dojadałam śniadanie.
Gemma była bardzo zdziwiona reakcją Harry'ego.
- Widzisz? Mówiłam Ci że byliśmy w mieście.
- Dobra, dobra. I tak wam nie wierzę.
- Nie musisz. - poklepałam ją po ramieniu wstając od stołu.
Boże, jaka ona jest upierdliwa. Jest bardzo miła i zabawna ale strasznie wkurzająca.


***


Siedziałam w pokoju i czytałam jakieś czasopisma. Strasznie nudne. Nagle ktoś zapukał.
- Proszę!
- Hej, siostra.
- Cześć.
- Chodź na spacer.
- Ok.
Zazwyczaj jak Tom chciał iść ze mną na spacer coś się musiało stać. Byłam ciekawa o co chodzi teraz.

- Co się stało? - usiedliśmy na ławce w parku niedaleko naszego domu.
- Obiecaj że się nie wkurzysz i będziesz rozmawiać ze mną normalnie, ok? - oho, już się boje.
- Ok.
- Gdzie byłaś wczoraj z Harry'm? - nie ja nie wytrzymam z tymi ludźmi!
- Chodziliśmy po mieście.
- Gemmie powiedzieliście to samo.
- Bo tak było!
- To czemu wpadliście wczoraj do domu jak poparzeni i nie chcieliście z nikim gadać?
- Normalnie weszliśmy. Byliśmy zmęczeni. Cały czas chodziliśmy.
- Samochodem?
- Co?
- Odjechaliście samochodem. Gdy Gemma wyszła z galerii auta tam już nie było.
- To ona kazała Ci ze mną rozmawiać, prawda?
- Tak ale sam też chciałbym wiedzieć co robiliście.
- Już wam mówiliśmy. Chodziliśmy po mieście. Odwieźliśmy samochód na parking. Byliśmy zmęczeni dlatego poszliśmy od razu na górę. Chcesz jeszcze coś wiedzieć?
- Nie.
- Świetnie. - zaczęłam iść w stronę domu.
- Czekaj!
- Co?
- Pokłóciliście się?
- Nie.
- Jesteście na siebie obrażeni.
- Nie jesteśmy. - poszłam. Zostawiłam go tam. Nie miałam zamiaru z nikim gadać.
Wszyscy się niepotrzebnie czepiali. O co im chodziło? Nie zdziwię się jak tata i Anne też mnie będą wypytywać gdzie byliśmy i co robiliśmy. Na prawdę nie rozumie ludzi.
Czasami wkładam słuchawki do uszu i idę na spacer. Przyglądam się ludziom. Patrzę się jak oni żyją. Często widzę zerwania, zaręczyny, kłótnie, wybaczenie, radość, smutek... Wypatruję czasami pustych ludzi. Nie chodzi mi o to że są głupi, nie. Chodzi mi o to że mają beznadziejne życie, puste, bez emocji, bez uczuć... Są ludzie radośni, poważni, smutni, zwariowani, źli, dobrzy, chorzy psychicznie i fizycznie... Są też mieszanki. Choleryk, melancholik, sangwinik, flegmatyk... Jeśli dobrze się popatrzysz zobaczysz kto jest kim. Nie ma ludzi bez ani jednej z tych cech charakteru. Nie ma ludzi bezdusznych. Nie ma ludzi z sercem z kamienia lub złota. Każdy człowiek ma takie samo serce. Są ludzie mili i nie mili. Ale nie można ich oceniać po pozorach. "Nie oceniaj książkę po okładce."
Ja Harry'ego poznałam bardzo dobrze i mogę go ocenić. Jaki jest? Egoistyczny, wredny, zadufany w sobie ale troszczy się o innych jeżeli na prawdę mu zależy. Nie jest najgorszy ale również nie jest najlepszy. On po prostu się gubi. Gubi się w życiu codziennym. Jest inny.



***


Weszłam do domu. Panował tam chaos. Tata kłócił się z Anne, Harry kłócił się z Zayn'em a Gemma próbowała wszystkich uspokoić. Czekaj! Wróć. Harry kłócił się z Zayn'em. Z Zayn'em? Co on tu robił?
- Co się tu dzieje? - zapytał mnie Tom, który ni stąd, ni zowąd pojawił się obok mnie.
- Nie wiem. Dopiero wróciłam.
Rodzice kłócili się w kuchni a chłopacy w Salonie. Gemma chodziła wte i wewte próbując uspokoić całą czwórkę.
Weszłam na schody.
- Ej! Ludzie! Aaaaaaaaaaaaaaaa!!! - krzyknęłam jak głupia. Nagle w domu zrobiło się cicho jak makiem zasiał. Wszyscy wyszli na korytarz. Gapili się na mnie jak na idiotkę, która wyszła z psychiatryka.
- Co tu się dzieje?! - zapytałam wkurzona. Nikt mi nie odpowiedział.
- Może by mi ktoś łaskawie odpowiedział?! -  cisza. - Świetnie. Nie chcecie to nie mówcie.
Odwróciłam się i chciałam iść do pokoju.
- Przepraszam. - powiedzieli WSZYSCY w tym samym czasie. Miałam ochotę wybuchnąć śmiechem ale wiedziałam że to nie odpowiedni moment. Chyba każdy chciał się zaśmiać. Odwróciłam się z powrotem w ich stronę.
- Później pogadam z każdym z was osobno. Z każdym! - powtórzyłam żeby to było jasne dla wszystkich.
Każdy poszedł w swoje strony.
- Mogę wejść? - ktoś zapukał.
- Jasne. - z zza drzwi wyłonił się Zayn.
- Hej. - powiedział uśmiechając się.
- Cześć. - usiadł obok mnie na łóżku. - Powiesz mi o co kłóciłeś się z Harry'm?
- To jest nie ważne.
- Dla mnie bardzo ważne.
- Nie.
- Ok, jak ty mi nie powiesz to Harry to zrobi.
- Dobra. O ciebie.
- O mnie?
- Tak. - przesłyszałam się. Na pewno.
- Jak o mnie? Nie musisz się z nikim kłócić. Jestem z tobą i jest dobrze.
- Nie jest dobrze.
- Słucham?
- Gdzie byłaś wczoraj z Harry'm.
- Przepraszam? - co ich to wszystkich obchodziło gdzie i z kim ja jestem?
- Nie było was pół dnia. Nikt was nigdzie nie widział. Gdzie byliście i co robiliście?
- Co was to wszystkich obchodzi? Nie macie swoich własnych żyć że wtrącacie się w moje? Na prawdę nie rozumiecie tego że ja też mam życie prywatne jak każdy inny człowiek? Zayn przepraszam ale ja tak dłużej nie mogę. To koniec. Przepraszam.
Wybiegłam z pokoju. Nie miałam ochoty już z nikim gadać. Nie teraz.
- Elena! - usłyszałam jak woła mnie tata.
- Tak? - weszłam do salonu. Siedzieli tam wszyscy oprócz mnie i Zayn'a.
- Do widzenia. - Zayn wyszedł z domu.
- Usiądź, musimy wam powiedzieć coś ważnego. - powiedziała Anne.
Usiadłam obok reszty mojego "rodzeństwa" naprzeciwko "rodzicom".
- Więc, my się wyprowadzamy do Holmes Chapel. Chcemy wszystko przemyśleć i poukładać w głowach.
- My to kto? - zapytałam.
- Ja i Anne. - odpowiedział tata.
- Gemma, ty jutro wracasz do Manchester, tak? - zapytała Anne.
- Tak.
- A Tom, ty też podobno gdzieś jedziesz?
- Nie, nigdzie nie jadę. - jaka ulga. - Wyprowadzam się. - CO?! - Do Stanów. - nie no to robi się już śmieszne.
- No a my? - zapytałam patrząc przelotnie na Harry'ego.
- Wy tu zostajecie. Jesteście pełnoletni, możecie zamieszkać sami. - płakać mi się zachciało.
Ja i Harry. Sami. W jednym domu. Nie wiadomo na jak długo. Ja i on. Mogę już umierać?
- Oczywiście będziemy was wszystkich dofinansowywać. O to się nie martwcie. - powiedział tata.
- Po prostu każdy z nas musi odpocząć. - dodała Anne. - Myślę że takie rozwiązanie będzie najlepsze.
Świetnie! Zerwałam z chłopakiem, który od początku powinien być tylko przyjacielem. Wszyscy się wyprowadzają. A ja zostaję sama z kimś, kto jest moim przyszywanym "bratem" a traktuje mnie jak swoją własność. I to jest to najlepsze rozwiązanie? Na prawdę? To jest jakiś żart! Gdzie ukryta kamera?




_____________________________________________________________________________


Mam nadzieję że nie zanudziłam was tym rozdziałem?
Napiszcie co sądzicie o zaistniałej sytuacji?
Napiszcie też co myślicie co stanie się z Harry'm i Eleną?

Jeśli macie jakieś pytania, kierujcie je tu:

Jesli chcecie skontaktować się ze mną prywatnie, piszcie tu:
styles.love69@gmail.com




CZYTASZ = KOMENTUJESZ

Dziękuję ♥

3 komentarze:

  1. Genialny <3

    Jak sie cieszę , ze El i Zayn nie są juz razem ! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudo znalazłam twoje opowiadanie dzisiaj i się zakochałam <3
    Czekam na nastepne rozdziały
    Bardzo dobrze że El zerwała z Zayn'em <3
    Co do zostania Harr'ego i El samych mysle że to będzie dla nich dobre <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję! Dziękuję!
    Nie wyobrażacie sobie ile dla mnie znaczy że wam się to choć trochę podoba! Jesteście niesamowite. Dziękuję. <3 x

    OdpowiedzUsuń