- Oczywiście. Nic jej się nie stanie.
- Mam nadzieję że wam też. Dziękuję.
- Nie ma za co. Do widzenia.
Usłyszałam tą rozmowę gdy schodziłam na dół.
- Oo, wstałaś już. Jesteś głodna? - zapytał Harry gdy byłam już na dole.
- Kim masz się opiekować?
- Tobą.
- Mną? Dlaczego niby?
- Wyprowadzają się na jakiś czas.
- Kto?
- Nasi rodzice.
- Co? Gdzie? Dlaczego?
- Chcą pobyć sami, wiesz...
- Czyli zostaliśmy my i Tom. Będziemy mieszkać sami dopóki nie wrócą?
- Tak. Głodna?
- Tak, jasne...
Świetnie. Znowu zostaję sama z Harry'm. Chcę żeby Tom już wrócił!
***
- To co dzisiaj robimy? - zapytał mnie Harry gdy oglądaliśmy telewizję.
- Nic.
- Ubierz się.
- Jestem ubrana.
- Jesteś w piżamie. Chcesz tak wyjść?
- Gdzie ty chcesz iść?
- Z chłopakami do kina.
- To idź. Ja nie chcę.
- Nie możesz tu zostać sama.
- Mogę.
- Proszę, chodź. - zrobił minę jak ten kot ze Shrek'a.
- Dobra, haha. Poczekaj chwilę.
- Wiesz, nie ogarniam Cię. - powiedział Harry gdy byliśmy już w drodze.
- Dlaczego?
- Nie jestem dziewczyną i nie znam się na ciuchach ale zauważyłem że cały czas ubierasz się inaczej.
- To dlatego że noszę to, co mi się podoba. Nie ograniczam się do jednego stylu. To źle?
- Nie.
- Mhm...
***
Siedzieliśmy już w sali i czekaliśmy aż zacznie się film. Ja siedziałam między Harry'm a Zayn'em. Niall siedział obok Harry'ego, Louis obok Niall'a a Liam po dugiej stronie Zayn'a.
Niall i Louis cały czas się wygłupiali przez co inny oglądający często zwracali im uwagę. Liam był tak zafascynowany filmem że wydawał się być nieobecny. Jak zahipnotyzowany. Ja rozmawiałam z Zayn'em bo film był bardzo monotonny. Co robił Harry? Cały czas łapał moją rękę, szturchał mnie... Krótko mówiąc denerwował.
Zrozumiałam dzisiaj że do kina można iść tylko z Zayn'em. Nie wygłupia się, nie hipnotyzuje się filmem, można z nim pogadać...
- Co? To już koniec? To nie mogło się tak skończyć! Czemu on umarł? Kto pisał ten scenariusz? To jest jakieś nieporozumienie! Jak można zrobić komuś taką krzywdę? Nie!!
- Liam, co się stało? - zapytałam.
- Już nic. Możemy iść. - odpowiedział i w tym momencie cała sala kinowa wybuchła śmiechem.
- To co robimy? - zapytałam chłopaków.
- Ja i Niall jesteśmy umówieni ze swoimi dziewczynami. - powiedział Lou.
- Ja idę do domu. - powiedział Liam.
- To my idziemy, pa. - powiedział Niall i cała trójka poszła w swoje strony.
- A my? - spytałam pozostałych.
Nagle zadzwonił telefon Harry'ego. Odszedł parę metrów od nas i rozmawiał przez telefon.
- Masz coś w planach? - zapytał mnie Zayn.
- Nie, a ty?
- Też nie.
- Ja muszę iść. Elena, widzimy się w domu. Cześć, Zayn.
- Na razie. No to zostaliśmy sami.
- Mhm.
- Może spacer?
- No, może być.
Spacerowaliśmy z Zayn'em chyba trzy godziny. Opowiadał trochę o sobie. Jest bardzo interesującą osobą. Fajnie się z nim rozmawia. Myślę, że moglibyśmy się przyjaźnić.
- Skąd się znacie z Harry'm? - zapytał mnie nagle.
- Emm, wpadłam niechcący na ulicy na niego.
- Jesteście razem?
- Nie, no coś ty. Nasi rodzice są razem.
- Co ty gadasz? Wasi rodzice są razem?
- Tak.
- Czyli jesteście tak jakby rodzeństwem?
- No, tak jakby.
- To czemu się wtedy pocałowaliście?
- Emm, nie wiem. Tak jakoś wyszło...
- Nie chcesz o tym gadać?
- Nie za bardzo.
- Ok. Masz chłopaka?
- Nie, ty?
- Też nie mam chłopaka. - zaśmialiśmy się.
- Chodziło mi o to czy masz dziewczynę.
- Wiem. Nie mam.
Rozmawialiśmy jeszcze trochę. Po jakimś czasie Zayn postanowił odprowadzić mnie do domu.
- To do zobaczenia. - powiedziałam i chciałam już wejść do domu.
- Poczekaj. - złapał mnie w talii, przyciągnął do siebie i pocałował.
Wyrwałam się i podbiegłam do drzwi.
- Do zobaczenia. - powiedział Zayn.
Ja się tylko uśmiechnęłam i weszłam do domu zamykając drzwi.
- Wróciłam. - ściągałam właśnie buty i kurtkę.
- Gdzie byłaś tak długo? Czekam już trzy godziny. Wiesz, że ja jestem za ciebie odpowiedzialny.
- Przepraszam tatusiu. - przekręciłam oczami. - Byłam z Zayn'em i jak widzisz nic mi się nie stało.
- Co robiliście?
- Nie wiedziałam że jesteś z FBI. Idę się przebrać. - chłopak zagrodził mi przejście. - Harry, przepuść mnie.
Miał dziwną minę. Jakby się denerwował. Nie wiedziałam o co mu chodzi.
- Harry, proszę.
Odpuścił. Usiadł na kanapie w salonie i oglądał telewizję. Gdy przechodziłam obok salonu odruchowo spojrzałam na Harry'ego. Był odwrócony do mnie tyłem.
Wzięłam prysznic i ubrałam się. Postanowiłam porozmawiać z Harry'm. Chciałam wiedzieć dlaczego jest taki zdenerwowany.
Harry siedział na dole w kuchni i coś jadł. Usiadłam na przeciwko jego.
- Smacznego. - powiedziałam. Harry tylko na mnie spojrzał i jadł dalej.
Spacerowaliśmy z Zayn'em chyba trzy godziny. Opowiadał trochę o sobie. Jest bardzo interesującą osobą. Fajnie się z nim rozmawia. Myślę, że moglibyśmy się przyjaźnić.
- Skąd się znacie z Harry'm? - zapytał mnie nagle.
- Emm, wpadłam niechcący na ulicy na niego.
- Jesteście razem?
- Nie, no coś ty. Nasi rodzice są razem.
- Co ty gadasz? Wasi rodzice są razem?
- Tak.
- Czyli jesteście tak jakby rodzeństwem?
- No, tak jakby.
- To czemu się wtedy pocałowaliście?
- Emm, nie wiem. Tak jakoś wyszło...
- Nie chcesz o tym gadać?
- Nie za bardzo.
- Ok. Masz chłopaka?
- Nie, ty?
- Też nie mam chłopaka. - zaśmialiśmy się.
- Chodziło mi o to czy masz dziewczynę.
- Wiem. Nie mam.
Rozmawialiśmy jeszcze trochę. Po jakimś czasie Zayn postanowił odprowadzić mnie do domu.
- To do zobaczenia. - powiedziałam i chciałam już wejść do domu.
- Poczekaj. - złapał mnie w talii, przyciągnął do siebie i pocałował.
Wyrwałam się i podbiegłam do drzwi.
- Do zobaczenia. - powiedział Zayn.
Ja się tylko uśmiechnęłam i weszłam do domu zamykając drzwi.
- Wróciłam. - ściągałam właśnie buty i kurtkę.
- Gdzie byłaś tak długo? Czekam już trzy godziny. Wiesz, że ja jestem za ciebie odpowiedzialny.
- Przepraszam tatusiu. - przekręciłam oczami. - Byłam z Zayn'em i jak widzisz nic mi się nie stało.
- Co robiliście?
- Nie wiedziałam że jesteś z FBI. Idę się przebrać. - chłopak zagrodził mi przejście. - Harry, przepuść mnie.
Miał dziwną minę. Jakby się denerwował. Nie wiedziałam o co mu chodzi.
- Harry, proszę.
Odpuścił. Usiadł na kanapie w salonie i oglądał telewizję. Gdy przechodziłam obok salonu odruchowo spojrzałam na Harry'ego. Był odwrócony do mnie tyłem.
Wzięłam prysznic i ubrałam się. Postanowiłam porozmawiać z Harry'm. Chciałam wiedzieć dlaczego jest taki zdenerwowany.
Harry siedział na dole w kuchni i coś jadł. Usiadłam na przeciwko jego.
- Smacznego. - powiedziałam. Harry tylko na mnie spojrzał i jadł dalej.
- Jesteś zdenerwowany? - i znowu się na mnie popatrzył. Miał tą zdenerwowaną minę, cały czas.
- Dlaczego? - próbowałam dalej.
- Nie wiesz? Ciekawe... - odniósł talerz i poszedł do swojego pokoju.
O co mu chodziło? Nie miałam zielonego pojęcia o czym on mówił.
Po zjedzeniu kolacji znowu chciałam spróbować z nim porozmawiać.
- Mogę wejść? - zapukałam do jego pokoju. Nie odezwał się. zapukałam jeszcze raz. Nic.
Powoli otworzyłam drzwi. Weszłam po cichutku do środka. Harry leżał na łóżku odwrócony do mnie plecami.
- Harry? - obeszłam łóżko i stanęłam przed nim. Miał zamknięte oczy. - Śpisz?
Usiadłam na krześle, które stało obok łóżka. Patrzyłam się przez krótką chwilę na śpiącego, tak myślę, chłopaka.
- Dlaczego to zrobiłaś? - odezwał się nagle Harry.
- Ale co? - zapytałam.
- Dlaczego pocałowałaś Zayn'a?
- To on pocałował mnie.
- Dlaczego oddałaś pocałunek? - Harry otworzył oczy.
- Nie mogłam?
- Dlaczego? - próbowałam dalej.
- Nie wiesz? Ciekawe... - odniósł talerz i poszedł do swojego pokoju.
O co mu chodziło? Nie miałam zielonego pojęcia o czym on mówił.
Po zjedzeniu kolacji znowu chciałam spróbować z nim porozmawiać.
- Mogę wejść? - zapukałam do jego pokoju. Nie odezwał się. zapukałam jeszcze raz. Nic.
Powoli otworzyłam drzwi. Weszłam po cichutku do środka. Harry leżał na łóżku odwrócony do mnie plecami.
- Harry? - obeszłam łóżko i stanęłam przed nim. Miał zamknięte oczy. - Śpisz?
Usiadłam na krześle, które stało obok łóżka. Patrzyłam się przez krótką chwilę na śpiącego, tak myślę, chłopaka.
- Dlaczego to zrobiłaś? - odezwał się nagle Harry.
- Ale co? - zapytałam.
- Dlaczego pocałowałaś Zayn'a?
- To on pocałował mnie.
- Dlaczego oddałaś pocałunek? - Harry otworzył oczy.
- Nie mogłam?
- Dlaczego to zrobiłaś? - usiadł.
- Co Cię to w ogóle obchodzi?
- Dużo.
Zdenerwowałam się. Wstałam.
- Będę całować kogo będę chciała. Ty masz mi nic do powiedzenia! - podeszłam do drzwi. Otworzyłam je.
- Poza tym, rodzeństwo się nie całuje! - wyszłam.
- Co Cię to w ogóle obchodzi?
- Dużo.
Zdenerwowałam się. Wstałam.
- Będę całować kogo będę chciała. Ty masz mi nic do powiedzenia! - podeszłam do drzwi. Otworzyłam je.
- Poza tym, rodzeństwo się nie całuje! - wyszłam.
*z perspektywy Harry'ego*
- Będę całować kogo będę chciała. Ty masz mi nic do powiedzenia! - miała rację, nie mogłem nią rządzić. - Poza tym, rodzeństwo się nie całuje! - wyszła.
Zostałem sam. Znowu. Czasami się zastanawiam jakby to było gdyby Elena na mnie nie wpadła na ulicy, gdybym nie przywiózł jej pizzy, gdybym nie został wtedy napadnięty i pobity... Chciałbym wiedzieć jakbyśmy się teraz zachowywali wobec siebie gdybyśmy zostali zapoznani dopiero przez naszych rodziców. Pewnie wszystko byłoby łatwiejsze. Nie było by tych ciągłych kłótni i nieporozumień. Nie było by tych dziwnych uczuć, które kręcą się wokół nas.
Nie miałem już ochoty dalej myśleć. Poszedłem spać.
Zostałem sam. Znowu. Czasami się zastanawiam jakby to było gdyby Elena na mnie nie wpadła na ulicy, gdybym nie przywiózł jej pizzy, gdybym nie został wtedy napadnięty i pobity... Chciałbym wiedzieć jakbyśmy się teraz zachowywali wobec siebie gdybyśmy zostali zapoznani dopiero przez naszych rodziców. Pewnie wszystko byłoby łatwiejsze. Nie było by tych ciągłych kłótni i nieporozumień. Nie było by tych dziwnych uczuć, które kręcą się wokół nas.
Nie miałem już ochoty dalej myśleć. Poszedłem spać.
***
Słyszałem jak zamykają się drzwi, chyba główne. Zszedłem na dół. Zobaczyłem jakiegoś kolesia. To chyba brat Eleny.
- Siema. Ty musisz być Harry?
- No, ty Tom?
- Taa... Obudziłem Cię?
- Tak.
- Elena jeszcze śpi?
- Chyba tak.
Poszedłem na górę. Gdy przechodziłem obok pokoju Eleny ona właśnie z niego wychodziła. Odruchowo stanąłem, ona też. Patrzyliśmy sobie w oczy. Po chwili ona oprzytomniała i zeszła na dół. Stałem tam jeszcze parę sekund i poszedłem się ubrać.
*z perspektywy Eleny*
Usłyszałam że ktoś rozmawia. Chciałam to sprawdzić. Zaspana wyszłam z łóżka. Podeszłam do drzwi. Nacisnęłam klamkę i je otworzyłam. Wyszłam z pokoju i spotkałam jego. Stał tam w samych bokserkach. Patrzyliśmy sobie w oczy. Jego oczy są zielone jak nefryt. Są takie hipnotyzujące, piękne... Co ja gadam? Zamknęłam drzwi i zeszłam jak najszybciej na dół.
- Tom!
- Hej, siostra!
Skoczyłam na niego. Musiało to wyglądać przekomicznie. Jak takie dziecko, które rzuca się na górę słodyczy.
- Nigdy więcej mnie nie zostawiaj tak długo samej!
- Nie byłaś sama. Był tata, Anne i Harry... A poza tym wróciłem wcześniej niż miałem.
- Właśnie dlaczego? I dlaczego nie dzwoniłeś?
- Nie miałem zasięgu. Jake się rozchorował i musieliśmy go odwieźć do domu.
- Aha...
- A Harry?
- Co z nim?
- Rozumiecie się? Nie zrobił Ci chyba krzywdy, co?
- Co? On? Nie. To porządny chłopak. Nikomu by nie zrobił krzywdy. - przypomniałam sobie jak pobił Luke'a ale wolałam to zachować dla siebie.
- Dobrze się dogadujecie? - gdyby on tylko wiedział jak dobrze...
- Nie przepadamy za sobą ale jest ok. Tak myślę...
- Co to ma znaczyć? Nie chcę mieć dupka jako brata.
- On nie jest dupkiem.
- Skoro tak mówisz to tak jest. Moglibyśmy być dobrym rodzeństwem czy pobilibyśmy się na dzień dobry? Mam na myśli ja i Harry.
- Wy na pewno będziecie dobrym rodzeństwem.
- No ja myślę.
***
Tom i wiadomo kto oglądali telewizję i gadali ze sobą. Myślę, że oni dobrze się dogadują. Ja byłam umówiona z Zayn'em. Ubrałam się szybko.
- Wychodzę! - krzyknęłam żeby Tom mnie usłyszał.
- Gdzie idziesz? - zapytał.
- Umówiłam się z Zayn'em. To znajomy Harry'ego. - gdy wymawiałam jego imię moje ciało przechodziły dreszcze. Dlaczego on tak na mnie działał? Elena, nie przejmuj się. Jeden Harry nie pokona tak wielki mur, który zbudowałam po rozstaniu z Luke'iem. Jest tak potężny że ja go nie potrafię pokonać a przecież sama go zbudowałam.
- Baw się dobrze! - zawołał Tom.
- Dzięki. Na pewno będę!
Pewnie Tom teraz każe się spowiadać Harry'emu jaki ten cały Zayn jest. Kocham go, jest najlepszym bratem jakiego kiedykolwiek mogłam sobie wymarzyć ale czasami przesadza z tą jego nadopiekuńczością.
Wyszłam.
- Cześć, fajnie wyglądasz. - uśmiechnął się co ja mu odwzajemniłam.
- Hej, dzięki. - pocałował mnie w policzek. - To co robimy?
- A na co masz ochotę?
- No nie wiem. Ty coś wymyśl.
- Może spacer a potem pójdziemy coś zjeść?
- Ok. - uśmiechnęliśmy się.
Zayn złapał moją rękę i splątał nasze palce razem. Przyciągnął mnie lekko do siebie. Szliśmy tak dość długo.
Po spacerze poszliśmy do jakiejś pizzerii i zamówiliśmy co innego jak nie pizze? Rozmawialiśmy na przeróżne tematy. Na prawdę dobrze spędzałam czas z Zayn'em. Był miłym chłopakiem. Po zjedzeniu mulat postanowił mnie odprowadzić do domu.
Byliśmy już w drodzę do mojego domu. Zayn się nagle zatrzymał. Złapał mnie w talii i przyciągnął do siebie.
- Na prawdę miło mi się spędza z tobą czas. - powiedział.
- Wzajemnie. - uśmiechnęliśmy się.
- Elena, wiem że znamy się bardzo krótki czas ale...
- Ale co? - domyślałam się co.
- Zostaniesz moją dziewczyną? - dobra, tego to się nie spodziewałam. Myślałam że mi powie że mnie lubi itp. ale czy zostanę jego dziewczyną? Nie jestem chyba gotowa. Lubię go, bardzo ale nie jestem pewna.
- Tak.
- Tak? - zapytał zdziwiony na co ja się uśmiechnęłam.
- Tak. - przyciągnął mnie jeszcze bliżej siebie i pocałował. Nie wiem czy dobrze zrobiłam. Chciałam tego. Ale czy ja go kocham? Może go po prostu bardzo lubię? A może go kocham? Nie potrafię określić moich uczuć do niego.
Przytulił mnie mocno.
Staliśmy już przed moim domem. Zayn znowu wszystko powtórzył. Objął mnie, pocałował, przytulił...
- Wróciłam. - zawołałam.
Weszłam do salonu, potem kuchni ale nikogo tam nie było. Usłyszałam z jadalni jakieś głosy. Weszłam do niej i doznałam szoku. Pozytywnego szoku.
Było tam tylu ludzi. Tata, Anne, Tom, domyślam się że Gemma, ciocia Jennifer, babcia, dziadek, domyślam się że rodzice Anne i... Harry. Wszyscy się na mnie rzucili. Najpierw ciocia Jenny. Jest bliźniaczką mamy. Nie były podobne tylko z wyglądu ale z charakteru również. Odkąd mama nie żyje często spotykam się z ciocią ale ostatnio widziałam ją pół roku temu. Wyjechała do Hiszpanii i tam układa sobie życie. Cieszę się że jest szczęśliwa.
Babcia i dziadek jak to dziadkowie. Zawsze tulą i całują swoich wnuków tak stało się i teraz.
Poznałam też dziadków Gemmy i jej brata i oczywiście Gemmę. Wydaje się być trochę szalona ale miła.
Poszłam się przebrać jakoś ładniej niż byłam bo wszyscy byli że tak powiem "na galowo".
Zeszłam na dół. Na moje nieszczęście tylko obok lub naprzeciwko Harry'ego było wolne miejsce. Usiadłam naprzeciwko niego czym siedziałam obok Gemmy. Wszyscy rozmawiali ze wszystkimi. Oprócz dwóch osób. Byłam to ja i Harry. Nie rozmawialiśmy z nikim. Czasami Gemma mnie zagadywała. On co chwilę się na mnie patrzył. Odruchowo spojrzałam na niego. Patrzeliśmy sobie w oczy. Nic nie mówiliśmy. Odwróciłam wzrok. On po chwili zrobił to samo.
- Czemu nie rozmawiacie? - zapytała Anne. Wiedziałam że mówiła do mnie i Harry'ego. Podniosłam wzrok i zobaczyłam że wszyscy, na prawdę wszyscy się na nas patrzyli. Raz na niego, raz na mnie. To było irytujące. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Miałam nadzieję że chłopak siedzący przede mną coś wymyśli.
- Elena jest myślami całkiem gdzie indziej. - co? Zmieniłam zdanie. Nie chciałam żeby Harry coś wymyślił ale było już za późno.
- Czy to znaczy że poznałaś jakiegoś fajnego chłopaka? - wypaliła nagle Gemma. - No opowiadaj jaki on jest? Jak ma na imię? Ładny?
Harry wiedział że Gemma wypali z jakimś takim tekstem i wiedział też że nie będzie mi to odpowiadało.
- No, poopowiadaj trochę o nim. Jaki on jest? - powiedział Harry i uśmiechnął się wrednie.
- Przepraszam. - wstałam od stołu i pobiegłam do swojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko. Czułam jak pojedyncze łzy zamieniły się w wodospad. Dlaczego to się tak dzieje? Widzę że chce wojny to ją dostanie.
Dzisiaj wygrał on ale gra się dopiero zaczęła. Będzie ciekawie.
Staliśmy już przed moim domem. Zayn znowu wszystko powtórzył. Objął mnie, pocałował, przytulił...
- Wróciłam. - zawołałam.
Weszłam do salonu, potem kuchni ale nikogo tam nie było. Usłyszałam z jadalni jakieś głosy. Weszłam do niej i doznałam szoku. Pozytywnego szoku.
Było tam tylu ludzi. Tata, Anne, Tom, domyślam się że Gemma, ciocia Jennifer, babcia, dziadek, domyślam się że rodzice Anne i... Harry. Wszyscy się na mnie rzucili. Najpierw ciocia Jenny. Jest bliźniaczką mamy. Nie były podobne tylko z wyglądu ale z charakteru również. Odkąd mama nie żyje często spotykam się z ciocią ale ostatnio widziałam ją pół roku temu. Wyjechała do Hiszpanii i tam układa sobie życie. Cieszę się że jest szczęśliwa.
Babcia i dziadek jak to dziadkowie. Zawsze tulą i całują swoich wnuków tak stało się i teraz.
Poznałam też dziadków Gemmy i jej brata i oczywiście Gemmę. Wydaje się być trochę szalona ale miła.
Poszłam się przebrać jakoś ładniej niż byłam bo wszyscy byli że tak powiem "na galowo".
Zeszłam na dół. Na moje nieszczęście tylko obok lub naprzeciwko Harry'ego było wolne miejsce. Usiadłam naprzeciwko niego czym siedziałam obok Gemmy. Wszyscy rozmawiali ze wszystkimi. Oprócz dwóch osób. Byłam to ja i Harry. Nie rozmawialiśmy z nikim. Czasami Gemma mnie zagadywała. On co chwilę się na mnie patrzył. Odruchowo spojrzałam na niego. Patrzeliśmy sobie w oczy. Nic nie mówiliśmy. Odwróciłam wzrok. On po chwili zrobił to samo.
- Czemu nie rozmawiacie? - zapytała Anne. Wiedziałam że mówiła do mnie i Harry'ego. Podniosłam wzrok i zobaczyłam że wszyscy, na prawdę wszyscy się na nas patrzyli. Raz na niego, raz na mnie. To było irytujące. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Miałam nadzieję że chłopak siedzący przede mną coś wymyśli.
- Elena jest myślami całkiem gdzie indziej. - co? Zmieniłam zdanie. Nie chciałam żeby Harry coś wymyślił ale było już za późno.
- Czy to znaczy że poznałaś jakiegoś fajnego chłopaka? - wypaliła nagle Gemma. - No opowiadaj jaki on jest? Jak ma na imię? Ładny?
Harry wiedział że Gemma wypali z jakimś takim tekstem i wiedział też że nie będzie mi to odpowiadało.
- No, poopowiadaj trochę o nim. Jaki on jest? - powiedział Harry i uśmiechnął się wrednie.
- Przepraszam. - wstałam od stołu i pobiegłam do swojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko. Czułam jak pojedyncze łzy zamieniły się w wodospad. Dlaczego to się tak dzieje? Widzę że chce wojny to ją dostanie.
Dzisiaj wygrał on ale gra się dopiero zaczęła. Będzie ciekawie.
________________________________________________________________________
Dzisiaj jest trochę krótszy rozdział od pozostałych. Mam nadzieję że się podoba. :)
Jeśli macie jakieś pytania, kierujcie je tu:
Jeśli chcecie się skontaktować ze mną prywatnie, piszcie tu:
styles.love69@gmail.com
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Dziękuję ♥
booooskiii *.* czekam na nastepny!
OdpowiedzUsuńDziękuję. :) x
UsuńŚwietny !
OdpowiedzUsuńAle ona musi być z Harrym :(
Może będzie. Może się pokłócą i znienawidzą. Tego nie wiem jeszcze.
Usuń"You will never know."