poniedziałek, 22 lipca 2013

Rozdział 1

Wracałam właśnie z spaceru. Deszcz zaczął lekko padać gdy byłam w połowie drogi. Włożyłam sobie słuchawki do uszu i słuchałam jakieś piosenki. Nie zwracałam uwagę jakie. Nie zwracałam uwagę na nic i nikogo. Po prostu szłam przed siebie wsłuchując się w dźwięk, wydający się z słuchawek. Byłam cała zmoknięta ale nie miało to dla mnie najmniejszego znaczenia. Chciałam po prostu się wyluzować, pomyśleć trochę. Deszcz mi w tym pomagał. Był taki uspokajający.
- Uważaj jak idziesz! - usłyszałam jak ktoś krzyczy. Momentalnie stanęłam w miejscu wyciągając słuchawki z uszu.
- Przepraszam. - powiedziałam i spojrzałam na wysokiego bruneta z lokami.
- Nic nie szkodzi. Zrobiłaś to specjalnie?
- Co zrobiłam specjalnie?
- Specjalnie na mnie wpadłaś?
- Nie, to było niechcący. Nie widziałam Cię.
- I tak wiem swoje. - powiedział chłopak szczerząc się.
- O co Ci chodzi? - spytałam zirytowana.
- Podrywasz mnie. - znowu się uśmiechnął.
- Nie podrywam Cię.
- Podrywasz.
- Nie!
- Tak!
- Nie! - wykrzyczałam chyba trochę za głośno ponieważ starsza pani, która przechodziła obok nas zaczęła się dziwnie na mnie patrzeć.
Uśmiechnęłam się do tej pani a ona odeszła. Ominęłam chłopaka i chciałam wrócić do domu. Nagle ktoś złapał mnie za nadgarstek.
- Czekaj! - zawołał.
- Co?
- Jak masz na imię?
- Nie powinno Cię to interesować.
- Ale mnie interesuje. To jak Ci na imię?
- Elena. - powiedziałam stanowczo i wyrwałam się z uścisku nieznajomego.
- Ładne imię. Jestem Harry. - powiedział uśmiechając się, czym znów ukazał swoje dołeczki po obu stronach policzków.
- Dobrze wiedzieć. - powiedziałam ironicznie. - Cześć. - znowu zaczęłam iść w stronę domu.
- Do zobaczenia! - zawołał za mną Harry.
- Mam nadzieję że nie.


***


- Tato, wróciłam! - weszłam do domu cała przemoknięta. Zaczęłam rozbierać buty i kurtkę, gdy obok mnie pojawił się mój brat. Oparł się o framugę drzwi.
- Siema, siostra. Ładnie dziś wyglądasz. - zaczął się śmiać.
- Bardzo śmieszne. - powiedziałam udając obrażoną. - Jest tata?
- Nie ma. Wyjechał gdzieś. Powiedział że to coś związanego z pracą.
- Na jak długo?
- Nie wiem. Powiedział że zadzwoni jak będzie wiedział.
- Aha. Idę się przebrać.
Poszłam do mojego pokoju. Zostawiłam tam torbę i wzięłam jakieś ciuchy na przebranie. Poszłam do łazienki, rozebrałam się i weszłam pod prysznic.
Gdy już wyszłam i chciałam się ubrać, zauważyłam że nie wzięłam bluzki. Ubrałam spodnie i w staniku wysuszyłam włosy, umyłam zęby itd. Zobaczyłam jakąś bluzkę na półce w łazience. Była ona Tom'a. Ubrałam ją i wyszłam z łazienki.
Zeszłam na dół do kuchni. Otworzyłam lodówkę i gapiłam się w nią bezmyślnie. 
- Co na obiad? - spytałam Tom'a, który siedział w salonie i oglądał telewizję.
- Może pizza?
- Ok, robimy czy zamawiamy?
- Zamawiamy. Nie chce mi się nic robić. - odpowiedział mi Tom wchodząc do kuchni. - Ładna koszulka.
- Dzięki. Znalazłam ją w łazience.
- Kogo ona jest?
- Tego debila, który stoi przede mną.
- Wiesz, ja chyba też zacznę nosić twoje rzeczy.
- Nie zmieścisz się.
- To znaczy że jestem gruby?
- Za gruby na moje ciuchy.
- Dzięki.
- Nie ma za co. To jaką zamawiamy?
- Jaką chcesz.
- Ok.

Po jakichś dziesięciu minutach ktoś zadzwonił do drzwi. Poszłam je otworzyć.
- Hej.
Stałam tam i gapiłam się na niego tak, jakbym zobaczyła ducha. Po jakimś czasie opanowałam się.
- Znowu się spotykamy.
- Ty rozwozisz pizzę? Gratuluję zawodu.
- Tylko na dwie godziny za kolegę.
- Interesujące.
- Za pierwszym razem to był przypadek ale za drugim to przeznaczenie.
- Ile płacę?
- Porozmawiaj chociaż ze mną na chwilę.
- Rozmawiamy. Cały czas.
- Nie to nie. Nie będę Cię prosił.
- Super.
Boże, czemu on? Czemu Harry musiał przywieść tą głupią pizzę? Nie wiem czemu ale nie lubię go. Wkurza mnie trochę.

Zapłaciłam mu należną sumę i zamknęłam mu drzwi przed nosem. Nie było to miłe ale nie miałam ochoty z nim rozmawiać. Nawet go nie znałam.

Po zjedzeniu naszego obiadu oglądaliśmy jakieś filmy. Nie miałam ochoty oglądać dalej. Oczy same mi się zamykały. Poszłam na górę do mojego pokoju. Ubrałam piżamę umyłam się i poszłam spać. Zasnęłam od razu.




"-Zostaw mnie! Nie dotykaj mnie! Puść mnie!
- Chciałabyś mała. Najpierw się zabawimy, potem zobaczę co z tobą zrobię.
- Zostaw ją!
Nagle pojawił się on. Odciągnął ode mnie tego drania. Rzucił go na podłogę i zaczął bić. Walił go pięściami po twarzy, kopał w brzuch... Aż do nieprzytomności.
Złapał mnie za rękę i uciekł. On tam leżał. Leżał. Nie wiedziałam czy żyję czy nie. Leżał i się nie ruszał.

***
- Gdzie mnie prowadzisz? - zapytałam przestraszona, trzęsąc się trochę ze strachu, trochę z zimna.
On zdjął swoją kurtkę i założył mi ją na ramiona.
- Tam gdzie jest bezpiecznie. - powiedział przyciągając mnie bliżej jego.

***
- Ty tu mieszkasz?
- Tak. Jak się czujesz?
- Dobrze, dziękuję.
Siedziałam z nim w jego salonie i piłam herbatę.
- Jak masz na imię?
- E... Elena.
- Piękne imię dla pięknej dziewczyny.
Przybliżył nasze twarze do siebie. Było tak blisko. Zbliżył je jeszcze bardziej i..."


- Elena! Elena, obudź się!
- Co? Co się stało?
- Jadę ze znajomymi nad jezioro.
- Ja też chcę jechać.
- Sorki siostra ale to taki "męski wypad".
- Aha... Kiedy wrócisz?
- Od dzisiaj do niedzieli. W poniedziałek powinienem już być w domu.
- Tom, dzisiaj jest wtorek. Mam cały tydzień zostać sama w domu?
- Zadzwoń do Olivii. Może do ciebie przyjedzie na ten czas?
- Nie może. Wyjechała gdzieś z koleżanką.
- Ellie, poradzisz sobie. Nie pierwszy raz zostajesz sama.
- Ale nie na tydzień!
- Przepraszam. Muszę już iść bo się spóźnię. - przytulił mnie i szedł w stronę drzwi.
- Dobrej zabawy.
- Dzięki, nawzajem.
Pojechał.

Wstałam, ubrałam się i poszłam zrobić sobie śniadanie. Nie było już prawie nic w lodówce więc postanowiłam że pójdę do sklepu.



***


Gdy byłam już przed sklepem zobaczyłam coś strasznego. Stałam tam jak wryta. Nie wiedziałam co mam robić. Gapiłam się na niego jak głupia. W pobliżu nie było nikogo. Tylko w sklepie pracownicy i kilka klientów.
Bałam się. Nie wiedziałam co mam zrobić. Poczułam jak jedna pojedyncza łza spłynęła po moim policzku.
Podeszłam do niego dwa kroki bliżej. Teraz łzy lały mi się strumieniami. To było coś strasznego. Bałam się. Tak cholernie się bałam. Co się mogło stać? Jak to się stało? Miałam ochotę teraz uciec ale nie mogłam.
Podeszłam jeszcze bliżej i...





__________________________________________________________________


Dziękuję za przeczytanie! Jeśli wam się podoba dajcie znać.
Jak macie do mnie jakieś pytania możecie je zadać tu: 

Możecie też do mnie napisać:
styles.love69@gmail.com


CZYTASZ = KOMENTUJESZ



Dziękuję ♥

4 komentarze:

  1. fajnie się zapowiada. zapraszam równeiż do siebie http://one-direction-in-our-life.blogspot.com/. nie zapomnij mnie informować. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojejku, dziękuję. <3
      Teraz idę spać a jutro prawdopodobnie nie ma mnie w domu więc przeczytam twój blog w wolnym czasie.
      Dziękuję za przeczytanie. ♥

      Usuń