wtorek, 23 lipca 2013

Rozdział 3 część I

Obudziły mnie krople deszczu, odbijające się o ziemie i okna. Sprawdziłam godzinę. Była siódma rano.
Zeszłam na dół. Piękny zapach skierował moją osobę do kuchni.
- Co ty robisz? - zapytałam Harry'ego stojącego przy kuchence.
- Naleśniki. - odpowiedział uśmiechając się ukazując swoje śliczne dołeczki.
- Wstałeś o siódmej rano i robisz śniadanie?
- Nie. Wstałem o szóstej. Siadaj, zaraz Ci podam.
- Nie musisz mi robić śniadania i jeszcze podawać.
- Jak to nie? O kobiety trzeba dbać. - Harry położył mi talerz przed nos.
- Dziękuję.
- Smacznego.
- Smacznego.

Jedliśmy w milczeniu. Dopiero gdy skończyliśmy jeść chłopak się odezwał.
- Smakowało?
- Tak. Skąd tak dobrze gotujesz?
- Gdy byłem młodszy pracowałem w piekarni. Czasami pomagam mamie robić obiad.
- Fascynujące.
- To była ironia?
- Tym razem nie.

Pozbieraliśmy talerze i zaczęliśmy je myć.
- To co dzisiaj robimy? - zapytał mnie Harry.
- Nie wiem. Jak przestanie padać to wychodzę z domu.
- Gdzie idziesz?
- Szukać pracy.
- Już nie pada, idziemy?
- Muszę się przebrać. Przecież nie pójdę w piżamie.
- Dlaczego? Wyglądasz słodko. - uśmiechnął się zadziornie.
- Bardzo śmieszne. Pójdę się szybko przebrać i możemy iść.

Ubrałam się szybko. Przy drzwiach czekał już Harry. Złapałam jeszcze szybko jakąś kurtkę w razie gdyby było zimno i wyszliśmy.

- Jaką pracę chciałabyś dostać? - zapytał mnie Harry.
- Nie zastanawiałam się nad tym. Wezmę taką, jaką dostanę.
- Ok. Pójdziemy najpierw do mojego domu?
- Ale po co?
- Bo jest trochę zimno a ja jestem w samej koszulce.
- Aha, ok. Gdzie mieszkasz?
- Parę ulic dalej.


***


Harry poszedł się szybko ubrać. Ja stałam przed jego domem. W tym samym czasie ktoś do mnie zadzwonił.
- Hallo?
- Cześć, Elena. Co tam u Ciebie?
- Cześć, tato. Wszystko w porządku. A u Ciebie?
- Też. Tom do mnie dzwonił i powiedział że jest nad jeziorem z kolegami.
- Tak, ma zostać do poniedziałku. Kiedy wrócisz?
- Dzisiaj wracamy.
- Wracamy?
- Jak przyjadę to Ci wszystko wytłumaczę.
- Poznałeś kogoś?
- Tak, muszę kończyć. Do zobaczenia.
- Pa.
Nareszcie tata kogoś poznał. Od śmierci mamy z nikim się nie umawiał. Byłam bardzo ciekawa kim i jaka ona jest. Musi być bardzo mila jeżeli spodobała się mojemu ojcu.

- Możemy iść.
Harry nagle znikąd pojawił się obok mnie. Muszę przyznać że bardzo dobrze się ubiera.
- Pracowałeś w sklepie z ciuchami?
- Nie, dlaczego pytasz?
- Bo fajnie się ubierasz. - chłopak zachichotał.
- To że pracowałem w piekarni i dobrze gotuję, nie znaczy że jak się dobrze ubieram pracowałem w sklepie z ciuchami. - tym razem to ja się zaśmiałam.

Chodziliśmy przez Londyn, poszukując jakiejś ciekawej pracy. Niestety nie znaleźliśmy takiej.
- Może zostanę kelnerką?
- Kelnerką? - Harry się zaśmiał. - Ty powinnaś zostać modelką.
- Co to ma znaczyć?
- Nic. Tylko to że jesteś ładna i doskonale się nadajesz na modelkę.
- Przepraszam?
- Oglądałem wasze rodzinne zdjęcia w salonie i stwierdziłem że jesteś bardzo fotogeniczna.
- Emm... Dziękuję? Mój pomysł jest lepszy.
- Naprawdę tak myślisz?
- Tak.
- Nie wierzę Ci.
- Nie musisz mi wierzyć. Ważne że ja w to wierzę.
- Jak chcesz. Idziemy szukać dalej?
- Nie, zaraz zacznie padać. Już kropi.
- W takim razie wracamy do domu.

Szliśmy powoli. Deszcz padał coraz bardziej. Zaczęliśmy iść szybciej. Nagle zaczęło lać jak z cebra.
Harry złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę jakiejś kawiarni. Schowaliśmy się pod daszkiem. Chłopak przywarł mnie plecami do ściany a sam stał przede mną i trzymał mnie za ręce. Patrzyliśmy sobie cały czas w oczy. Harry coraz bardziej przybliżał swoją twarz do mojej. Nie wiedziałam co się dzieje. Wyszeptałam bardzo cicho "Harry". On nic nie powiedział. Zbliżył nasze twarze do odległości minimalnej i lekko pocałował. Na początku nie bardzo wiedziałam co mam zrobić ale w końcu oddałam pocałunek. Harry całował mnie coraz namiętniej. Puścił moje dłonie i położył na mojej talii. Ja położyłam moje ręce na jego kark. Całowaliśmy się jeszcze przez krótką chwilę.
Gdy zdałam sobie sprawę z tego co się właśnie dzieje, gwałtownie odepchnęłam Harry'ego od siebie.
- Co się stało? - zapytał zaskoczony chłopak.
- Czemu mnie pocałowałeś?
- Czemu oddałaś pocałunek?
- Pod wpływem emocji.
- Ja też.
Wzięłam głęboki wdech i wydech.
- Zapomnijmy o tym.
- Ale...
- Po prostu o tym zapomnij.
- Elena, jak mam o tym zapomnieć?
- Normalnie. Po prostu o tym nie myśl. To się nigdy nie wydarzyło. Tak?
- Tak.
- Dobrze.
Deszcz przestał padać. Postanowiliśmy że wrócimy do swoich domów osobno.


***


Chciałam otworzyć dom ale zauważyłam że drzwi są otwarte. Pomyślałam że tata pewnie wrócił. Weszłam do środka i na korytarzu rozebrałam buty i kurtkę.
- Tato?
Nagle ktoś wyszedł z salonu.
- Cześć, Elena. - tata przytulił mnie.
- Kiedy przyjechałeś?
- Niedawno. Ubierz coś ładnego. Zaraz idziemy na kolacje.
- Jaką kolację?
- Nie chcesz poznać mojej nowej dziewczyny?
- No pewnie że chcę. Jaka ona jest?
- Poznasz ją niedługo. Ma dzieci w twoim i Tom'a wieku. Ale będzie tylko jej syn. Idź się przebież bo zaraz jedziemy.
- Ok. 
Poszłam do mojego pokoju i od razu rzuciłam się na moją wielką szafę. Dość długo szukałam czegoś odpowiedniego. Nareszcie dobrałam elegancki komplet.
Pomalowałam sobie paznokcie na czerwono. Gdy wyschły umyłam się i ubrałam. Włosy uczesałam w wysokiego eleganckiego koka i szybko zrobiłam makijaż. Ostatni raz spojrzałam w lustro i stwierdziłam że nawet dobrze wyglądam.
Zeszłam na dół gdzie czekał już na mnie tata.
- Pięknie wyglądasz. - powiedział, gdy mnie zobaczył.
- Dziękuję. Ty też nieźle wyglądasz.
Miał na sobie czarną marynarkę, białą koszule i czarny krawat.


***


Dojechaliśmy do jakiejś restauracji, w której nigdy jeszcze nie byłam. Wyglądała na bardzo drogą co dla nas raczej nic nie znaczyło, ponieważ mamy tyle pieniędzy że z uszu nam wychodzą.
Wysiadłam z auta i skierowałam się w jej stronę. Tata szedł obok mnie.
- Tato, ja za chwilę przyjdę.
- Na pewno?
- Tak, na pewno.
- Dobrze. To my czekamy w środku.
- Mhm.
Tata wszedł do środka. Byliśmy trochę spóźnieni dlatego pewnie tak mu się śpieszyło.
Postanowiłam zadzwonić do Tom'a.
- Słucham?
- Hej Tom. Co tam?
- Siema siostra. Spoko, a tam? Słyszałem że macie dzisiaj jakąś kolacje z nową dziewczyną taty czy coś.
- Tak, oni siedzą już w restauracji i na mnie czekają. Boję się trochę.
- Czego? Z tego co mówił tata ona jest bardzo miła. Nie przejmuj się.
- Może masz rację?
- Nie może tylko na pewno. Muszę kończyć. Zadzwonię do ciebie jutro i mi opowiesz jak było, dobra?
- Ok, pa.
- Pa.
Włożyłam telefon do torebeczki i weszłam do środka. Wzrokiem błądziłam po sali aż w końcu znalazłam mojego tatę i jego dziewczynę na samym końcu sali.
- Przepraszam że tak długo mnie nie było ale Tom dzwonił. - tata wstał i pomógł mi rozebrać marynarkę. usiadłam obok niego.
- Nic się nie stało. Elena, to jest Anne. Anne, to jest Elena.
- Miło Cię poznać, Elena. Dużo o tobie słyszałam. - podałyśmy sobie dłonie.
- Mi też jest miło panią poznać.
- Bądźmy na ty, proszę.
- Dobrze.
Uśmiechnęłyśmy się do siebie.
- Za chwilę powinien przyjść mój syn. Jest w twoim wieku.
Nic nie powiedziałam tylko się lekko uśmiechnęłam. Uśmiech zaraz zszedł mi z twarzy gdy zobaczyłam kto zmierza w naszym kierunku. Miał wielkiego banana na twarzy. Ciekawe z czego się tak cieszył?
Gdy on podszedł do naszego stolika Anne w momencie wstała.
- Harry, to jest...
- Elena. Miło Cię znowu spotkać.
- Mi też jest miło Cię znowu widzieć Harry.
Anne I chłopak usiedli.
- Znacie się? - zapytał mój ojciec zdziwiony. Anne też była bardzo zdziwiona.
- Tak. - odpowiedział Harry. - Spotkaliśmy się przez przypadek na ulicy.
Nasi rodzice się do nas uśmiechnęli. Nic nie powiedzieli.
Właśnie dostaliśmy karty menu. Każdy szukał coś, na co miał ochotę. Każdy oprócz Harry'ego. On cały czas się na mnie patrzył. Nie spuścił mnie z oka ani na sekundę. Na moje nieszczęście siedział naprzeciwko mnie. Ja siedziałam obok taty a przed tatą Anne.
Jego spojrzenie mnie irytowało. Czemu mi się tak przyglądał? Było coś ze mną nie tak?
- Chcą państwo już zamówić? - zapytał kelner.
Zamówiliśmy jedzenie i siedzieliśmy w milczeniu. Anne i tata cały czas się na siebie patrzyli, Harry bez przerwy mnie obserwował a moje palce stały się nagle bardzo interesujące.
Na szczęście kelner szybko przyniósł nam nasze zamówienia.
Nasze gołąbki jedli i co chwilę gadali a ja i Harry jedliśmy w milczeniu. Oczywiście Harry nie przeżyłby gdyby się na mnie cały czas nie gapił. Ja byłam bardzo skupiona na moim jedzeniu.
- Czemu z nami nie rozmawiacie? -zapytała nagle Anne.
- Nie chcemy wam przeszkadzać. - odpowiedział jej Harry. Ja odruchowo na niego spojrzałam. Chyba to zauważył bo się uśmiechnął.
- Nie przeszkadzacie nam. - wtrącił mój ojciec.
- Przepraszam. - powiedziałam i wstałam.
- Gdzie idziesz? - zapytał tata.
- Na spacer. Źle się czuję. - zabrałam moją marynarkę i torebkę i skierowałam się w stronę wyjścia.
- Idę z tobą. - oświadczył Harry i poszedł za mną.
Specjalnie przez niego stamtąd uciekam a on jeszcze ze mną idzie. Świetnie.

- Elena, czekaj! - wołał za mną Harry ale ja to ignorowałam. - Zaczekaj!
Harry podbiegł do mnie.
- Czego chcesz? - zapytałam raczej ostrym głosem.
- Porozmawiać.
- Nasi rodzice bardzo chcą z nami rozmawiać. Idź pogadaj z nimi.
Szliśmy wzdłuż jakiejś rzeki lub jeziora. Nie widziałam dokładnie bo było już ciemno a pojedyncze latarnie stojące parę metrów od siebie słabo świeciły.
- O czym mam z nimi gadać?
- O czym masz gadać ze mną?
- Elena, proszę.
- Daj mi spokój.
- Elena... - Harry złapał mnie za rękę.
- Odczep się ode mnie! - powiedziałam i szarpnęłam ręką tak mocno, że wpadłam na barierki a dokładniej na małą bramkę, która się otworzyła. Zdążyłam upuścić marynarkę i torebkę na podłogę, zanim wpadłam do wody.
- Elena!!! - wykrzyczał Harry.
Rozebrał szybko swoją marynarkę i buty, po czym wskoczył za mną do rzeki. Złapał mnie jedną ręką a drugą wyłowił moje buty z wody i rzucił je obok reszty naszych rzeczy. Szybko przełożył jego jedną rękę pod moje plecy a drugą pod ugięciem kolana. Podpłynął do dróżki, którą szliśmy. Złapałam się barierek. W tym samym czasie Harry wyszedł z wody i od razu pomógł również mi wyjść.
Położył mnie na jego marynarce a on pochylał się nade mną.
- Boże, Elena. Wiesz jak mnie wystraszyłaś? - mówił ciężko oddychając.
Ja też bardzo ciężko oddychałam ale powoli mi przechodziło.
Znowu patrzeliśmy sobie w oczy. Tym razem nie pocałowaliśmy się. Na szczęście.
- O mój boże! Harry, Elena! Nic wam nie jest? - zaczęła krzyczeć Anne, cała przejęta tym, co zobaczyła. Czyli nas całych mokrych.
- Nie. Nic się nie stało. - odpowiedziałam.
Tata i Anne stali tam obok siebie, nie ruszali się w ogóle. Mieli miny jakby zobaczyli ducha.
- To chyba nici z imprezy. - powiedział mój tata wyraźnie smutny.
- Jakiej imprezy? - zapytałam się ciekawa.
- Moja koleżanka z pracy ma dzisiaj imieniny i nas zaprosiła. - odpowiedziała mi Anne.
- Ja mogę zawieść Elenę do domu a wy jedźcie na tą imprezę.
- Na prawdę?
- Tak, mamo. Na prawdę.,
- Dziękuję. To my już jedziemy. Do jutra! - powiedziała mama chłopaka, który wciąż nade mną wisiał, bardzo podekscytowana.
- Do jutra? - powtórzyłam brzmieniem pytania.
- Tak, zostajemy u niej na noc. - tym razem mój tata się odezwał.
Ja już nic więcej nie powiedziałam. Nie wiedziałam co.
- Ok, to pa. - powiedział Harry.
Nasi rodzice poszli radośni w stronę naszego samochodu.


***


- Jedziemy do mnie czy do Ciebie? - zapytał Harry, gdy już byliśmy w jego aucie.
- Do mnie. - odpowiedziałam.
- Ale najpierw jedziemy do mnie bo muszę się przebrać
- Ok.

Gdy byliśmy już na miejscu, Harry kazał mi wejść do środka, abym się trochę rozgrzała.
- Ubierz to. - powiedział Harry podając mi jego czarną bluzkę i dresy. - Jak pojedziemy do Ciebie to się przebierzesz.
- Gdzie jest łazienka?
Chłopak mi pokazał gdzie jest.
Gdy się przebraliśmy od razu pojechaliśmy do mnie.


***



Wysiadłam z auta i go zobaczyłam. Gapiłam się w jego stronę jak głupia. Stał przed moim domem
- Kto to jest? - zapytał mnie Harry?
Stanął obok mnie i również gapił się w jego stronę.
- To jest...




CIĄG DALSZY NASTĄPI...


______________________________________________________________________


Dziękuję za przeczytanie.
Przepraszam że skończyłam w takim momencie ale to opowiadanie jest trochę nudne i trzeba je zrobić bardziej ciekawe.
Drugą część postaram się dodać dzisiaj.

Jeśli macie jakieś pytania, kierujcie je tu:

Jeśli chcecie się ze mną skontaktować prywatnie, piszcie tu:
styles.love69@gmail.com


CZYTASZ = KOMENTUJESZ


Dziękuję ♥

poniedziałek, 22 lipca 2013

Rozdział 2

Podeszłam jeszcze bliżej i zbladłam. Zaczęłam jeszcze bardziej płakać. Myślałam że zemdleję ale nie obchodziło mnie to. W tej chwili obchodził mnie tylko on.


Rzuciłam torebkę na ziemie i uklęknęłam obok niego. Podniosłam lekko jego głowę. Łzy nie przestawały spływać po moich policzkach.
Wyszukałam w torebce mój telefon i zadzwoniłam po karetkę. Po chwili była już na miejscu.

- Co się stało? - zapytał mnie lekarz.
- N...nie wiem.
- Nie było pani w chwili wypadku na miejscu?
- Nie. Z...znalazłam go jak...jak szłam d...do sklepu. - z trudem wydałam chociaż jakiś dźwięk z siebie. Nie mogłam mówić, głos mi się łamał... Nie mogłam przestać płakać.
- Kim pani dla niego jest?
Wystraszyłam się tego pytania. Co miałam powiedzieć? Jakbym powiedziała że go prawie nie znam albo że jestem jego znajomą to bym nie mogła z nimi jechać do szpitala.
- J...jestem jego dziewczyną.
Świetnie! Jestem jego dziewczyną a nawet nie znam jego nazwiska. Super, Elena. Rób tak dalej to na pewno coś osiągniesz w życiu.
- Chce pani z nami jechać?
- T...tak.
Wsiadłam do karetki. Siedziałam obok Harry'ego. Wyglądał strasznie.  Na całej twarzy miał krew, siniaki... Wyglądał tak niewinnie, słodko... Czekaj! Co? Słodko? Elena co ty bredzisz? Ogarnij się dziewczyno!


***

Siedziałam na korytarzu przed salą, w której znajdował się Harry. Czekałam na lekarza. Chciałam wiedzieć co jest z Harry'm. Jak się czuje...
Nagle lekarz wyszedł na korytarz.
- Panie doktorze! Co jest z Harry'm?
- Pani chłopak już się obudził. Jeśli pani chce może pani do niego iść.
- Dziękuję.

Weszłam do sali. Harry cały czas mi się przyglądał gdy do niego podeszłam.
- Jak się czujesz? - zapytałam Harry'ego.
- Dobrze. Jak się czuje moja dziewczyna? - wyszczerzył się jak głupi i ruszył brwiami.
- Nie jestem twoją dziewczyną!
- Mi powiedziano że jesteś.
- Musiałam coś wymyślić.
- Po co?
- Inaczej nie mogłabym z tobą tu przyjechać.
- Dlaczego chciałaś tu ze mną przyjechać?
- Bo chciałam wiedzieć jak się czujesz i czy w ogóle żyjesz.
Harry nic nie powiedział tylko się cicho zaśmiał.
- Powiesz mi co się stało? - spytałam się go.
- Nie.
- Dlaczego?
- To nie jest ważne.
- Chciałeś ze mną porozmawiać.
- Rozmawialiśmy. O tym ile masz zapłacić za pizzę... - zaczął się śmiać.
- Widzę że już wyzdrowiałeś.
- A byłem chory?
- Powiesz mi?
- Nie.
- Powiedz mi chociaż kto ci to zrobił bo sam się raczej nie pobiłeś, prawda?
- Fałsz.
Westchnęłam głośno. Czemu on jest taki upierdliwy?
- Jeśli pan się czuje na siłach może pan wrócić do domu.
- Dziękuję.
Lekarz znowu wyszedł z sali.
- Idziesz do domu?
- Tak, a co?
- W takim stanie?
- Nic mi nie jest.
- Jesteś pewien?
- Tak.
- Na pewno?
- Elena, tak. Czuję się już lepiej i idę do domu, ok?
- Jest ktoś u ciebie w domu?
- Nie. Siostra studiuje w Manchester a mama wyjechała na jakieś spotkanie służbowe. Jestem sam.
- Jesteś sam czyli zostajesz.
- Co? Nie. Nigdzie nie zostaje. Idę do domu.
- Harry, a jak ci się coś stanie?
- Co ma mi się stać? Wszystko będzie ok, tak?
Nic nie powiedziałam. Chłopak wstał z łóżka podając mi rękę abym również wstała.


***

Szliśmy ulicami Londynu w stronę jakiegoś sklepu spożywczego.
- U ciebie ktoś jest w domu?
- Nie. Jestem sama.
- Mieszkasz sama?
- Nie, brat wyjechał dzisiaj rano z kolegami nad jezioro a tata pojechał na jakieś spotkanie podobno związane z pracą.

Po zrobieniu zakupach staliśmy przed sklepem.
- To co robimy? - zapytał mnie Harry.
- Robimy?
- No tak.
- Ja muszę odnieść zakupy do domu.
- Świetnie pójdę z tobą.
- Nie wolisz iść do domu odpocząć?
- Nie. Wolę iść z tobą odnieść zakupy.
- Jak chcesz.
Resztę drogi przeszliśmy w milczeniu.


***
Siedzieliśmy u mnie w salonie i rozmawialiśmy.
- Masz bardzo ładny dom.
- Dziękuję.
- Jesteś bogata?
- Tak ale nie lubię się do tego przyznawać.
- Dlaczego?
- Wszyscy myślą że jak ktoś jest bogaty to jest samolubny, egoistyczny, zaduszony w sobie, rozpieszczony...
- Wiem coś o tym. Też nie jestem biedny.
- Kim ty w ogóle jesteś?
- Jestem Harry Styles. Pochodzę z małego miasteczka, Holmes Chapel. to jest w Cheshire.
- Wiem gdzie to jest.
- Byłaś tam kiedyś?
- Tak. Jeździliśmy kiedyś po całej Anglii bo tata zawsze dostawał pracę w przeróżnych dziwnych miejscach.
- Mieszkałaś w Holmes Chapel?
- Tak.
- Jak długo?
- Cały rok szkolny gdy chodziłam jeszcze do podstawówki.
- Do jakiej szkoły chodziłaś?
- Holmes Chapel Primary School.
- Nie wierzę.
- Czemu?
- Też chodziłem do tej szkoły. Dlaczego nigdy się nie spotkaliśmy?
- Może nie było nam przeznaczone?
- Wtedy może nie ale jeśli teraz się spotkaliśmy to raczej było.

Rozmawialiśmy tak do późna. Chyba do jedenastej lub dwunastej w nocy. W międzyczasie zamówiliśmy pizzę.


- Zasiedziałem się trochę.

- Ty chyba nie chcesz teraz iść do domu, prawda?
- Przecież nie będę spał tutaj.
- Dlaczego nie? Możesz spać w pokoju gościnnym. Jeśli myślisz że wypuszczę Cię stąd w środku nocy, pokaleczonego to się mylisz. I nie próbuj mi zaprzeczać bo robię się agresywna gdy mnie ktoś lub coś wkurzy.
- Już się boję. Dobranoc. - Harry podszedł do drzwi i chciał je otworzyć ale mu się nie udało.
- Zamknęłaś drzwi żebym nie mógł wyjść?
- Tak i schowałam klucze. Chodź, pokażę Ci twoją sypialnie na dzisiaj.
- Jesteś okropna.
- Dziękuję, wzajemnie.

Pokazałam chłopakowi pokój gościnny, łazienkę itd.

- Jeśli będziesz coś potrzebował to radź sobie sam. Nie budź mnie w środku nocy jak to zazwyczaj jest z moją kuzynką i bratem. Drzwi są zamknięte, klucze schowane a okna, garaż, piwnicę i co tam jeszcze można otworzyć tylko za pomocą hasła więc jesteś tak jakby uwięziony.
- Na co to wszystko? Żebym nie uciekł?
- Możesz sobie uciekać ale nie w środku nocy. Będę sama przez prawie tydzień i boje się o mnie. Wiesz jak to jest być samym w tak wielkim domu?
- Wiem. Też mamy taki dłuży jak nie większy.
- Dobranoc, Harry.
- Dobranoc.



"- Kim jesteś? Co ze mną zrobisz? Zostaw mnie! Zostaw!!
- Mam Cię zostawić? Coś za coś. Oddasz mi się na dzisiejszą noc i jutro będziesz wolna lub Cię zabiję.
- Nigdy! Nigdy w życiu!
- Cóż, to Cię zabiję i poszukam sobie innej ofiary.
Popchnął mnie w stronę ściany. Zbliżył się do mnie. W ręce miał bardzo ostry nóż. Lekko przyłożył mi go do szyi.
- Pomocy! Pomocy!!!
- To Ci nic nie da kochanie. Możesz sobie krzyczeć ile chcesz, nikt Cię nie usłyszy.
Zamknęłam oczy. Gdy je znów otworzyłam byłam już na zewnątrz. Ale nie sama. Odwróciłam się i zobaczyłam go, leżącego na podłodze.
- Chodź ze mną.
- Nie! Pomocy! Pomocy!!
- Nie bój się nic Ci nie zrobię. Jesteś bezpieczna. Uwierz mi.
..."


- Elena!!! - podskoczyłam i niemal spadłam z łóżka.
- Elena, co się stało?
- Nic, miałam tylko koszmar.
- Jesteś cała zapłakana. Jak się czujesz?
- Dobrze. Przepraszam że Cię obudziłam.
- Dobrze? Cała się trzęsiesz. Nie przepraszaj. To nie twoja wina.
- Boję się.
- Nie bój się, proszę. Położę się obok ciebie i poczekam aż zaśniesz, ok?
- Tak.
Leżałam na boku przodem skierowana w stronę drzwi od mojego pokoju. Harry położył się na drugiej stronie łóżka skierowany do mnie.
Cały czas się trzęsłam ze strachu i trochę płakałam. Było to słychać ponieważ cicho szlochałam.
Harry chyba to zauważył ponieważ objął mnie jedną ręką i przyciągnął do siebie. Przytulał mnie od tyłu. Czułam się bezpieczna.



______________________________________________________________________


Dziękuję za przeczytanie!
Wydaje mi się trochę krótki ale mam nadzieję że jest w porządku.
Trzeci rozdział dodam jutro lub za kilka dni.

Jeśli macie do mnie jakieś pytania kierujcie się tu:

Jeśli chcecie się ze mną skontaktować prywatnie, piszcie tu:
styles.love69@gmail.com


CZYTASZ = KOMENTUJESZ


Dziękuję ♥

Rozdział 1

Wracałam właśnie z spaceru. Deszcz zaczął lekko padać gdy byłam w połowie drogi. Włożyłam sobie słuchawki do uszu i słuchałam jakieś piosenki. Nie zwracałam uwagę jakie. Nie zwracałam uwagę na nic i nikogo. Po prostu szłam przed siebie wsłuchując się w dźwięk, wydający się z słuchawek. Byłam cała zmoknięta ale nie miało to dla mnie najmniejszego znaczenia. Chciałam po prostu się wyluzować, pomyśleć trochę. Deszcz mi w tym pomagał. Był taki uspokajający.
- Uważaj jak idziesz! - usłyszałam jak ktoś krzyczy. Momentalnie stanęłam w miejscu wyciągając słuchawki z uszu.
- Przepraszam. - powiedziałam i spojrzałam na wysokiego bruneta z lokami.
- Nic nie szkodzi. Zrobiłaś to specjalnie?
- Co zrobiłam specjalnie?
- Specjalnie na mnie wpadłaś?
- Nie, to było niechcący. Nie widziałam Cię.
- I tak wiem swoje. - powiedział chłopak szczerząc się.
- O co Ci chodzi? - spytałam zirytowana.
- Podrywasz mnie. - znowu się uśmiechnął.
- Nie podrywam Cię.
- Podrywasz.
- Nie!
- Tak!
- Nie! - wykrzyczałam chyba trochę za głośno ponieważ starsza pani, która przechodziła obok nas zaczęła się dziwnie na mnie patrzeć.
Uśmiechnęłam się do tej pani a ona odeszła. Ominęłam chłopaka i chciałam wrócić do domu. Nagle ktoś złapał mnie za nadgarstek.
- Czekaj! - zawołał.
- Co?
- Jak masz na imię?
- Nie powinno Cię to interesować.
- Ale mnie interesuje. To jak Ci na imię?
- Elena. - powiedziałam stanowczo i wyrwałam się z uścisku nieznajomego.
- Ładne imię. Jestem Harry. - powiedział uśmiechając się, czym znów ukazał swoje dołeczki po obu stronach policzków.
- Dobrze wiedzieć. - powiedziałam ironicznie. - Cześć. - znowu zaczęłam iść w stronę domu.
- Do zobaczenia! - zawołał za mną Harry.
- Mam nadzieję że nie.


***


- Tato, wróciłam! - weszłam do domu cała przemoknięta. Zaczęłam rozbierać buty i kurtkę, gdy obok mnie pojawił się mój brat. Oparł się o framugę drzwi.
- Siema, siostra. Ładnie dziś wyglądasz. - zaczął się śmiać.
- Bardzo śmieszne. - powiedziałam udając obrażoną. - Jest tata?
- Nie ma. Wyjechał gdzieś. Powiedział że to coś związanego z pracą.
- Na jak długo?
- Nie wiem. Powiedział że zadzwoni jak będzie wiedział.
- Aha. Idę się przebrać.
Poszłam do mojego pokoju. Zostawiłam tam torbę i wzięłam jakieś ciuchy na przebranie. Poszłam do łazienki, rozebrałam się i weszłam pod prysznic.
Gdy już wyszłam i chciałam się ubrać, zauważyłam że nie wzięłam bluzki. Ubrałam spodnie i w staniku wysuszyłam włosy, umyłam zęby itd. Zobaczyłam jakąś bluzkę na półce w łazience. Była ona Tom'a. Ubrałam ją i wyszłam z łazienki.
Zeszłam na dół do kuchni. Otworzyłam lodówkę i gapiłam się w nią bezmyślnie. 
- Co na obiad? - spytałam Tom'a, który siedział w salonie i oglądał telewizję.
- Może pizza?
- Ok, robimy czy zamawiamy?
- Zamawiamy. Nie chce mi się nic robić. - odpowiedział mi Tom wchodząc do kuchni. - Ładna koszulka.
- Dzięki. Znalazłam ją w łazience.
- Kogo ona jest?
- Tego debila, który stoi przede mną.
- Wiesz, ja chyba też zacznę nosić twoje rzeczy.
- Nie zmieścisz się.
- To znaczy że jestem gruby?
- Za gruby na moje ciuchy.
- Dzięki.
- Nie ma za co. To jaką zamawiamy?
- Jaką chcesz.
- Ok.

Po jakichś dziesięciu minutach ktoś zadzwonił do drzwi. Poszłam je otworzyć.
- Hej.
Stałam tam i gapiłam się na niego tak, jakbym zobaczyła ducha. Po jakimś czasie opanowałam się.
- Znowu się spotykamy.
- Ty rozwozisz pizzę? Gratuluję zawodu.
- Tylko na dwie godziny za kolegę.
- Interesujące.
- Za pierwszym razem to był przypadek ale za drugim to przeznaczenie.
- Ile płacę?
- Porozmawiaj chociaż ze mną na chwilę.
- Rozmawiamy. Cały czas.
- Nie to nie. Nie będę Cię prosił.
- Super.
Boże, czemu on? Czemu Harry musiał przywieść tą głupią pizzę? Nie wiem czemu ale nie lubię go. Wkurza mnie trochę.

Zapłaciłam mu należną sumę i zamknęłam mu drzwi przed nosem. Nie było to miłe ale nie miałam ochoty z nim rozmawiać. Nawet go nie znałam.

Po zjedzeniu naszego obiadu oglądaliśmy jakieś filmy. Nie miałam ochoty oglądać dalej. Oczy same mi się zamykały. Poszłam na górę do mojego pokoju. Ubrałam piżamę umyłam się i poszłam spać. Zasnęłam od razu.




"-Zostaw mnie! Nie dotykaj mnie! Puść mnie!
- Chciałabyś mała. Najpierw się zabawimy, potem zobaczę co z tobą zrobię.
- Zostaw ją!
Nagle pojawił się on. Odciągnął ode mnie tego drania. Rzucił go na podłogę i zaczął bić. Walił go pięściami po twarzy, kopał w brzuch... Aż do nieprzytomności.
Złapał mnie za rękę i uciekł. On tam leżał. Leżał. Nie wiedziałam czy żyję czy nie. Leżał i się nie ruszał.

***
- Gdzie mnie prowadzisz? - zapytałam przestraszona, trzęsąc się trochę ze strachu, trochę z zimna.
On zdjął swoją kurtkę i założył mi ją na ramiona.
- Tam gdzie jest bezpiecznie. - powiedział przyciągając mnie bliżej jego.

***
- Ty tu mieszkasz?
- Tak. Jak się czujesz?
- Dobrze, dziękuję.
Siedziałam z nim w jego salonie i piłam herbatę.
- Jak masz na imię?
- E... Elena.
- Piękne imię dla pięknej dziewczyny.
Przybliżył nasze twarze do siebie. Było tak blisko. Zbliżył je jeszcze bardziej i..."


- Elena! Elena, obudź się!
- Co? Co się stało?
- Jadę ze znajomymi nad jezioro.
- Ja też chcę jechać.
- Sorki siostra ale to taki "męski wypad".
- Aha... Kiedy wrócisz?
- Od dzisiaj do niedzieli. W poniedziałek powinienem już być w domu.
- Tom, dzisiaj jest wtorek. Mam cały tydzień zostać sama w domu?
- Zadzwoń do Olivii. Może do ciebie przyjedzie na ten czas?
- Nie może. Wyjechała gdzieś z koleżanką.
- Ellie, poradzisz sobie. Nie pierwszy raz zostajesz sama.
- Ale nie na tydzień!
- Przepraszam. Muszę już iść bo się spóźnię. - przytulił mnie i szedł w stronę drzwi.
- Dobrej zabawy.
- Dzięki, nawzajem.
Pojechał.

Wstałam, ubrałam się i poszłam zrobić sobie śniadanie. Nie było już prawie nic w lodówce więc postanowiłam że pójdę do sklepu.



***


Gdy byłam już przed sklepem zobaczyłam coś strasznego. Stałam tam jak wryta. Nie wiedziałam co mam robić. Gapiłam się na niego jak głupia. W pobliżu nie było nikogo. Tylko w sklepie pracownicy i kilka klientów.
Bałam się. Nie wiedziałam co mam zrobić. Poczułam jak jedna pojedyncza łza spłynęła po moim policzku.
Podeszłam do niego dwa kroki bliżej. Teraz łzy lały mi się strumieniami. To było coś strasznego. Bałam się. Tak cholernie się bałam. Co się mogło stać? Jak to się stało? Miałam ochotę teraz uciec ale nie mogłam.
Podeszłam jeszcze bliżej i...





__________________________________________________________________


Dziękuję za przeczytanie! Jeśli wam się podoba dajcie znać.
Jak macie do mnie jakieś pytania możecie je zadać tu: 

Możecie też do mnie napisać:
styles.love69@gmail.com


CZYTASZ = KOMENTUJESZ



Dziękuję ♥

Bohaterowie

GÓWNI BOHATEROWIE


Elena Ellies (Ellie, El)
ur. 19.07.1995r. w Londynie.







***


Harry Styles (Hazza, Harreh, Harold)
ur. 01.02.1994r. w Holmes Chapel.








____________________________________________________________________


BOHATEROWIE "DRUGOPLANOWI"


Tom Ellies

Brat Eleny



***



Gemma Styles
Kate Baily

Siostra Harry'ego i jej najlepsza przyjaciółka



***


Olivia Clark

Kuzynka Eleny i Tom'a oraz najlepsza przyjaciółka Eleny.


***


Zayn Malik
Niall Horan
Liam Payne
Louis Tomlinson

Przyjaciele Harry'ego


***


Nicholas Ellies (Nick)

Tata Eleny i Tom'a


***


Anne Styles

Mama Harry'ego i Gemmy