poniedziałek, 23 września 2013

Rozdział 8

Obudziłam się. Leżałam w moim łóżku. Słońce przedzierało się przez małą szparkę między zasłonami. Świeciło mi prosto w oczy. Niechętnie podniosłam się do pozycji siedzącej. Popatrzyłam na zegar, który wisiał na ścianie. 9:24. Tak wcześnie? Mimo że zasnęłam wczoraj dość późno, wstałam szybko. Wygramoliłam się z łóżka i poszłam do łazienki. Po porannej toalecie zeszłam na dół. Chciałam sprawdzić czy Harry jeszcze śpi. W kuchni go nie było. Poszłam do salonu. Tutaj też go nie ma. Rozejrzałam się po parterze ale go nie znalazłam. Wróciłam na górę aby kontynuować swoje poszukiwania. Weszłam do pokoju Harry'ego. Nagle usłyszałam lecącą wodę. Skierowałam się do jednej z łazienek. Pusto. Spróbowałam w drugiej. Nic. Podeszłam do trzeciej. Teraz wodę było słychać wyraźniej. Brał prysznic. Tak, jak myślałam. Woda ucichła. Odwróciłam się i chciałam pójść się ubrać ale ktoś mnie zatrzymał. Złapał mnie za łokieć i obrócił w jego stronę. Stał tam. Woda kapała z jego włosów. Od pasa do kolan był owinięty ręcznikiem. Nie miał nic innego na sobie. Nie wiedziałam co zrobić. Stałam i gapiłam się na jego tatuaże. Miał je wszędzie! Wcześniej widziałam że ma kilka na rękach i na klatce piersiowej ale nie wiedziałam że aż tyle! Na brzuchu, na stopach, wszędzie!
- Hej. - jego głos wybudził mnie z zagapienia. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę że gapię się na jego ciało jakbym zobaczyła ducha.
- Hej. - odpowiedziałam.
Popatrzyłam się na jego twarz. Uśmiechał się zadowolony.
- Czemu mi się tak przyglądasz? - zapytał dalej się uśmiechając. Co miałam mu powiedzieć? "Jestem przerażona ilością twoich tatuaży"?
- T...twoje tatuaże...
- Co z nimi?
- Dużo ich masz.
- Podobają Ci się?
Miał różne. Na brzuchu motyl, dwie jaskółki nad klatką piersiową, jakiś napis na podbrzuszu...
- Są interesujące. - odpowiedziałam niepewnie. - Masz zamiar zrobić jeszcze więcej?
- Nie wiem. Chciałabyś żebym to zrobił?
- Nie.
- To nie.


***


- Głodna? - zapytał Harry gdy skończył się film. Oglądaliśmy film "Super tata" z Adam'em Sandler'em. Okazało się że obydwoje lubimy tego aktora.
- Trochę.
- Świetnie. Idź się ubierz.
- Po co?
- Idziemy coś zjeść.
- Gdzie?
- Idź.
Nie możemy zamówić po prostu pizzę? Nie chce mi się nigdzie iść.
Ubrałam się i zeszłam na dół. Usłyszałam Harry'ego. Rozmawiał przez telefon a raczej się kłócił.
- Słuchaj, nie mam ochoty z tobą rozmawiać. - z kim on rozmawiał? -
Nie rozśmieszaj mnie. - co? - Ona nigdy nie będzie twoja! - kto? - Hah, na prawdę tak myślisz? Nie chce z tobą gadać. - rozłączył się.
Weszłam do salonu gdzie stał Harry i robił coś na swoim telefonie. Stał tyłem do mnie. Podeszłam bliżej.
- Harry? - odwrócił się w moją stronę. - Co się stało?
- Nic. Możemy iść?
- Z kim rozmawiałeś?
- Przestań!
- Przestane jak mi odpowiesz.
- Elena! Proszę Cię, po prostu przestań. - był zdenerwowany. Mówił przez zaciśnięte zęby. Schował telefon do kieszeni. - Chodź. - złapał mnie za rękę i wyprowadził z domu. Zamknął go na klucz i skierował się w stronę samochodu. Otworzył mi drzwi od strony pasażera i zamknął je za mnie. Gdy siedział już na swoim miejscu chwycił się kierownicy. Mocno zacisnął swoje pięści na niej. Zamknął oczy. Wziął głęboki wdech i wydech. Położyłam swoją rękę na jego kolanie.
- Wszystko w porządku. - zapytałam.
Otworzył oczy. Położył swoją prawą rękę na moją i spojrzał na mnie.
- Tak. Przepraszam.
- Nie przepraszaj. Jest ok.
Nic nie powiedział. Uśmiechnął się.

W drodze do nie wiadomo dokąd nie rozmawialiśmy. Tylko cicho grające radio przeszkadzało ciszy. Harry co chwilę na mnie zerkał. Jechaliśmy jakieś dziesięć minut.
Chłopak zatrzymał się na parkingu przed Pizza Hut. Wysiadł z auta i szybko go obszedł. Gdy właśnie chciałam otworzyć drzwi on zrobił to za mnie. Wysiadłam potykając się o własne nogi. Gdyby nie Harry, który mnie złapał, leżałabym na ziemi. Czasami jest ze mnie niezdara...
- Dziękuję.
- Już nigdy nie pozwolę Ci wysiąść samej z samochodu. Zablokuję Ci drzwi i nie wyjdziesz dopóki Ci ich nie otworzę.
- Żartujesz chyba?
- Nie żartuję. - uśmiechnął się szeroko.
Zamknął auto, chwycił mnie za rękę i zaprowadził do pizzerii. Gdy weszliśmy poczułam piękny zapach pizzy, który otulał cały budynek. Dużo ludzi tam było. Przy jednym długim stole cała rodzina świętowała czyjeś urodziny. Bynajmniej tak to wyglądało i tak mi się wydawało. Weszliśmy głębiej. Na samym końcu sali zobaczyłam trzech chłopaków, których już wcześniej udało mi się poznać. Siedzieli przy dużym okrągłym stole. Podeszliśmy do nich.
- Hej! - rzucili chórkiem na co ja zachichotałam.
- Cześć. - powiedziałam siadając obok Niall'a. Harry usiadł obok mnie.
- Co tam u Ciebie? - zapytał mnie Liam uśmiechając się przyjaźnie.
- Ok a u was? - spytałam tą trójkę.
- Świetnie! - powiedział Niall dokładnie skanując menu.
- Spoko. Głodny jestem. Co zamawiamy? - zapytał Lou.
Nie wiedziałam że jest takim głodomorem.
Zamówiliśmy dwie pizze XXL dla naszej piątki. Cały czas śmialiśmy się, wygłupialiśmy, rozmawialiśmy... Było świetnie! Atmosfera też była bardzo przyjemna. Fajnie spędzało mi się z nimi czas ale brakowało mi jeszcze czegoś, a raczej kogoś... Zayn! Czemu go nie było? Nie miał czasu żeby przyjść? A może nie miał ochoty się ze mną spotkać? Nie wiem ale wydawało mi się to dziwne.
- Chłopaki, gdzie jest Zayn?
- Emm, Zayn... Zayn nie ma czasu. - wytłumaczył Louis. To nie prawda. Lou sobie to teraz wymyślił. Po co?
- Ok, ktoś ma inne wymówki?
- To nie jest wymówka! On po prostu nie ma dzisiaj czasu. - próbował mnie przekonać Liam.
- Tak? To co robi takiego ważnego że nie ma czasu? Hm?
- Noo... Emm... - ups! Nie udało się Niall, prawda?
- To powie mi ktoś wreszcie co jest powodem nieobecności Zayn'a?
- To jest nieważne.
- Lou, dla mnie jest to ważne.
- Elena, przestań. Widocznie nie ma ochoty się z nami widzieć. Po co ciągniesz ten temat? Skończ. - wtrącił się Harry wkurzony. Co ja zrobiłam złego? Nie mogę wiedzieć dlaczego są tu tylko 4/5 ich "paczki"?
- Dobra. Nie to nie... - i tak się dowiem.
Siedzieliśmy tam jeszcze jakieś pół godziny. Atmosfera się bardzo zmieniła. Harry cały czas siedział wkurzony nie wiem na co lub na kogo, Liam i Louis próbowali poprawić wszystkim humor, Niall pisał sms'y a ja nie wiedziałam co ze sobą zrobić więc tylko tam siedziałam. A było tak fajnie...

Gdy Harry zatrzymał się pod domem chciałam jak najszybciej wysiąść z auta. Próbowałam otworzyć drzwi ale były zablokowane. Popatrzyłam na chłopaka wciąż siedzącego obok mnie. On się tylko uśmiechał. Wysiadł i otworzył mi drzwi. Podał mi rękę. Złapałam ją i wysiadłam nie przewracając się. Nie odzywaliśmy się do siebie. Nie wiem z jakiego powodu. Weszliśmy do domu. Poszłam do swojego pokoju aby się przebrać. Włączyłam laptopa żeby zobaczyć czy dostałam E-Mail od Tom'a. Miał mi wysłać zdjęcia jego zespołu i kilka koncertów. Nic nie dostałam. Wyłączyłam go. Nagły dzwięk sms'a wystraszył mnie.



O! To Zayn. Od razu mu odpisałam.



Kolejny sms.




Zastanawiałam się dlaczego? Chłopaki mówili że nie miał czasu ale jakoś w to nie wierzyłam. Nie chciałam jednak rozpocząć kłótnie więc postanowiłam już nie wypytywać go o to, dlaczego go nie było.






Cieszę się.







Nie miałam zamiaru iść spać ale nie chciałam też pisać z Zayn'em. Nie wiem dlaczego ale wydaje mi się że cała piątka coś przede mną ukrywa. Bardzo bym chciała wiedzieć co?




___________________________________________________________



No i jest. :)
Jak widzicie postanowiłam zrobić coś nowego na blogu... Będę dodawać sms'y w takiej postaci, jaka jest w rozdziale na górze. Mam nadzieję że jakoś to wygląda?
Będę się starała dodawać rozdziały co tydzień, ponieważ nie mam zbytnio czasu. (Od piątku do poniedziałku co tydzień powinien znaleźć się nowy rozdział na blogu. Jeżeli jednak się nie pojawi, dodam go trochę później.) Przepraszam ale szkoła się zaczęła i już nie jest tak wesoło... Mam nadzieję że wiecie o czym mówię? Nauka. Spędzam też dużo czasu ze znajomymi co również zżera czas.

Jeśli macie jakieś pytania, kierujcie je tu:


Jeżeli chcecie się skontaktować ze mną prywatnie, piszcie tu:
styles.love69@gmail.com




CZYTASZ = KOMENTUJESZ

Dziękuję ♥

niedziela, 15 września 2013

Rozdział 7

*z perspektywy Zayn'a*



Dlaczego? Zrobiłem coś źle? Może to przez tą kłótnie z Harry'm? Może to przez Harry'ego? Albo po prostu jest za bardzo obciążona tym wszystkim. Domyślam się że jest jej ciężko. Nie powinienem się wtrącać w jej życie. To wszystko dzieje się za szybko. Dam jej odpocząć. Co będzie potem? Nie wiem. Zostaniemy przyjaciółmi. Oczywiście jak ona tego będzie chciała. Myślę, że ten związek i tak by nie przetrwał za długo. To nawet nie był związek. Nie wiem co mi przyszło do głowy. Tylko jej bardziej skomplikowałem i tak już skomplikowane życie. Gratulacje, Zayn.


*z perspektywy Eleny*


Dni mijały jak godziny. Godziny mijały jak minuty. Minuty mijały jak sekundy. Moje życie straciło sens w mgnieniu oka. Codziennie działo się to samo. Monotonia non stop. To tak jak w szkole: musisz przeczekać całe czterdzieści pięć minut tylko po to żeby mieć tą upragnioną pięciominutową przerwę. Różnicą między życiem moim a szkołą jest przerwa, której nie doczekam się nigdy. Bynajmniej tak mi się wydaje.
Raz na czas mój ojciec postanawia do mnie zadzwonić i zapytać co tam u mnie. Ja za każdym razem odpowiadam że jest dobrze. Mój brat dzwoni częściej. Nie pyta się mnie co u mnie, bo wie, że dobrze nie jest. Opowiada mi o tym, jaką on to robi wielką karierę. Gemma też ma się dobrze. Z Anne rozmawiam rzadko. Czasami odwiedzam Olivię i jej babcię. Rozmawiamy. To jest czynność, której nie mogę robić we własnym domu. Rozmowa jest mi obca. Poza domem spotykam się z nią bardzo rzadko. Od jakiegoś czasu nie potrafię przeprowadzać normalnej konwersacji. Od jakiegoś czasu nie potrafię normalnie żyć.


- Wróciłam! - krzyknęłam wchodząc do domu.
- Elena! Nic Ci nie jest?! - co?
- Gdzie byłaś? Wiesz, która jest godzina?
- Harry, ty się dobrze czujesz? Zachowujesz się jak nasi rodzice.
- Jest przed północą. Gdzie ty tak długo byłaś?
- Chodziłam po mieście.
- Po mieście? O tej godzinie? Dlaczego nie odbierałaś telefonu?
-  Wyładował mi się. A poza tym to się opanuj! Jestem pełnoletnia. Mogę robić co chcę!
- Bałem się o Ciebie.
Nie wiedziałam co powiedzieć. Bał się o mnie? Dlaczego? Ma mnie w dupie przez cały czas i nagle zaczął się o mnie bać?
- Jasne... - zdjęłam z siebie kurtkę i odeszłam od niego.
- Co jasne? - szedł za mną.
- Myślisz że Ci uwierzę w te twoje bajki?
- W jakie bajki? O co Ci chodzi? - gwałtownie odwróciłam się w jego stronę.
- Cały czas masz mnie w dupie i nagle zacząłeś się mną interesować. Tylko dlatego że nie było mnie pół dnia w domu?
- Nie mam Ciebie w dupie. To ty mnie ignorujesz. Nie rozmawiasz ze mną. Udajesz że mnie nie ma. Wiesz, to nie jest miłe uczucie być cały czas odtrącany przez kogoś za niewinność.
Co? Co on powiedział? Ja chyba mam coś ze słuchem!
- Za niewinność? Ty myślisz że jesteś niewinny? To ty mnie cały czas ranisz.
- Przepraszam jeżeli Cię ranię. Nie wiedziałem że gdy jesteś w mojej obecności czujesz się zraniona.
- Nie czuję się zraniona w twojej obecności. To twoja obecność mnie rani.
Harry nic nie odpowiedział. Stał i patrzył się na mnie. Zaczął się zbliżać. Był coraz bliżej mnie. Dwa metry, jeden metr, pięćdziesiąt centymetrów, pięć centymetrów, dwa centymetry, zero. Poczułam jego usta na moich. Opierałam się o ścianę plecami. Chłopak oplótł swoje dłonie wokół mojej talii. Moje ręce znajdowały się w okolicach jego obojczyków. Powoli traciłam powietrze. Odsunął się ode mnie minimalnie. Spojrzał szybko w moje oczy. Oparł swoje czoło o moje. Oddychaliśmy szybko. Powietrze było tak cenne. Nie mogłam się nasycić tlenem.
- Harry... - szpnęłam.
- Ciii. nic nie mów. - powiedział.
Wziął mnie na ręce i zaprowadził do salonu. Położył mnie na kanapie. Włączając telewizor usiadł obok mnie.
- Kiedy Harry poznał Sally? Oglądałam to już tysiąc razy.
- Ja też ale mogę go obejrzeć tysiąc jeden razy a nawet więcej.
Usiadłam. Harry przerzucił jedną rękę za moją głowę. Wtuliłam się w niego. On objął mnie swoimi ramionami. Siedzieliśmy i oglądaliśmy film aż odpłynęłam w błogi sen.





_______________________________________________________

Przepraszam ale nie mam zbytnio czasu by poświęcić go na pisanie dłuższych rozdziałów. Szkoła, problemy prywatne... Przepraszam.

Jeśli macie jakieś pytania, kierujcie je tu: 

Jeśli chcecie skontaktować się ze mną prywatnie, piszcie tu:
styles.love69@gmail.com



CZYTASZ = KOMENTUJESZ

Dziękuję ♥